o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

ďťż
SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursĂłw

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIĹťSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Marek BIEŃCZYK
IKONY FRANCJI II - kurs ENO2
Warszawa, 10.03.2007


1. Gewurztraminer Wintzenheim, Alsace 2002 Zind-Humbrecht
Dla wielu – na przykład dla Michela Bettane’a – Olivier Zind-Hmbrecht jest najwybitniejszym, a w każdym razie najbardziej ”myślącym” winiarzem świata. Trzy gwiazdki (nota najwyższa) w najważniejszym przewodniku francuskim La Revue du Vin de France (dalej jako RVF). Posiadłość prowadzona biodynamicznie, jednak bez krzty mistycyzmu. Jest to biodynamika racjonalna, naukowa, kartezjańska, otwarta na eksperymenty. Posiadłość słynie z fantastycznie i w sposób niezwykle osobliwy prowadzonych winnic. Niektóre parcele, kupione przez Zinda paręnaście lat temu w czasie, gdy były całkiem anonimowe, należą dziś do najsłynniejszych terroir w Alzacji. Przedstawiony gewurztraminer należy do podstawowych win w portfolio posiadłości, lecz i tak jego cena jest wysoka.

Bardzo intensywny nos; oleisty, pełny, potwierdzony w ustach przez pełną materię wysuwającą na pierwszy plan smaki różane, muszkatowe i tropikalne (owoce liczi). Niezwykle harmonijne wino, znakomicie łączące słodycz z kwasowością, bardzo wysoki alkohol (16%), niemal niewyczuwalny. Jak na podstawowe wino villages świetna butelka, która nie może rozczarować. Otrzymało trzy głosy w głosowaniu na trzy najlepsze wina spotkania.

2. Jean-Paul Dubost, Morgon 2004
Cytacja w przewodniku RVF. Dobrej klasy producent, znany przede wszystkim z obecności na listach win trzygwiazdkowej restauracji Paula Bocuse’a.

Typowe, świeże gamay, potoczyste, rześkie; dobry, soczysty owoc w ustach; wino pozbawione jednak aromatycznej precyzji i czystości, z nieco gorzką końcówką. Miało wzbudzić miętę do odmiany gamay, przed którą wobec inwazji win alkholowych, przyszłość w odczuciu wielu rysuje się różowo - jednak nie wzbudziło. Najsłabsze wino degustacji.

3. Philippe Alliet, Chinon 2004
Najlepszy, obok Bernarda Baudry, producent chinon. Dwie gwiazdki w RVF, jeden z najbardziej w ostatnich latach medialnych winiarzy Loary. Wszystkie wina powstają w 100% z gron cabernet franc. Niewielka posiadłość, rocznie ledwie 80 tysięcy butelek. Najbardziej znanym winem jest Coteau du Noiré. Wino wybrane do degustacji jest podstawowywm winem Allieta.

Bardzo udane spotkanie z cabernet franc. Świetna jakość: głęboki owoc otoczony delikatnymi, ale wyczuwalnymi garbnikami. Nawet jeśli wino nie okazało się szczególnie długie i skomplikowane, to podobnie jak w przypadku wina Zinda-Humbrechta, uderzało rasą. Jasny (choć niedrogi!) punkt degustacji i ulga dla prowadzącego, który wina Allieta zachwala od lat bardziej niż siebie samego.

4. Domaine Leroy, Côte-du-Beaune Villages 1999
Pani Lalou Bise-Leroy należy do największych legend Burgundii. Przez długie lata zarządzała Domaine Romanée-Conti; później stworzyła własną posiadłość, legendarną Domaine d’Auvenay. Trzy gwiazdki w RVF. Jej wina GC i PC, horrendalnie drogie, należą – jak to zostało określone przez Parkera i innych – do ”zabytków kultury francuskiej podobnie jak Luwr czy katedra Notre-Dame.” Domaine Leroy to przedsiębiorstwo produkujące – jak każe burgundzki zwyczaj – wina ze skupowanych gron; tylko niewielka część win powstaje z gron pochodzących z własnych winnic. Nawet wina z najmniej prestiżowych apelacji przebijają cenami wina grand cru i premier cru innych producentów. Ale trzeba też powiedzieć, że wina wyrabiane ze skupowanych gron są nieregularne; wedle wielu świadectw (i nie tak dużego doświadczenia prowadzącego) zdarzają się butelki wybitne, ale też niekiedy butelki wątpliwe; gramy tu o milion w loterię. Winifikacja klasyczna, do kadzi wędrują całe kiście (przynajmniej w przypadku gron z własnych wnnic), co wymaga niezwykle starannego prowadzenia upraw. Domaine Leroy należy do grupy biodynamicznej Nicolasa Joly i stanowi jej najcenniejszy klejnot.

Wino, które, jak mozna było oczekiwać, wywołało najżyszwą dyskusję. Przedstawiało się w zupełnie innym rejestrze zapachowym w bordoskim kieliszku Schotta i w burgundzkim kieliszku Riedla. W tym ostatnim – paradoksalnie! - bukiet ujawniał mocno nuty grzybowe i organiczne, podczas gdy w tym pierwszym o wiele żywszą owocowość. Usta zakrojone na wino dużej klasy, długie, harmonijne, w jesiennym (nuty zwiędłych liści, rozkładającego się obornika) klasycznym stylu staroburgundzkim. Nie ze względu na samą budowę, bardzo dobrą, lecz nieczysty rejestr smakowy, idący od nut przyjemnych owocowych po nuty nieprzyjemne, lekko nawet stęchłe, wino musiało być bardzo polemiczne. Większość uczestników uznało jednak jego klasę i uważało, że zalety przeważają nad wadami.

5. Gilles Flacher, Saint-Joseph 2004
Jedyny mniej znany producent na naszej liście; zważywszy jednak, że oba jego wina należą do apelacji na polskim rynku niemal nieobecnych, prowadzący zdecydował się włączyć go do spotkania z ”ikonami”, tym bardziej, że ostatnie roczniki należą w posiadłości do bardzo udanych.

Proste syrah, mające pokazać możliwości tej odmiany w wydaniu codziennym. Wino hedonistyczne, przyjemne, mało skomplikowane, soczyste, w rejestrze aromatycznym i smakowym – czekolada, korzenie, mleczność – dość typowym dla odmiany. Usta lepsze od nosa, małlo ekspresywnego i otwierającego się bardzo długo. W sumie wino całkiem szczere, przyjemne, do pełnej akcpetacji w ramach swej kategorii – czyli saint-joseph bez wyszczególnionego cru.

6. Gilles Flacher, Condrieu 2003
Intencją prowadzącego było przedstawienie apelacji (wina białe wyłącznie z odmiany viognier), która dzisiaj nie przekracza 110 hektarów. Mimo tak małych rozmiarów, jej sława nakazywała przedstawienie choć jednego wina. Viognier jest odmianą „gorącą”, dającą wina pełne, alkoholowe, w aromatach nieco podobne do beczkowych chardonnay. Rocznik 2003 obniżył i tak niezbyt wysoką kwasowość condrieu, więc prowadzący obawiał się nieco, czy wino nie okaże się zbyt miękkie i ślamazarne. Nie było źle, kwiatowo-brzoskwiniowy bukiet podbity nutami mineralnymi zapowiadał się dość ciekawie. Usta istotnie były przyjemne, brzoskwiniowo-morelowe, jednak pozbawione silnego finału i ogólnej sprężystości. Tym niemniej, choć nie mogło wzudzić entuzjazmu, dosyć podobało się uczestnikom, z których większość po raz pierwszy degustowało wino z tej apelacji.

7. Château Fortia, Châteauneuf-du-Pape 2003
Legendarna posiadłość przed wojną; to tutejszy właściciel, Pierre Le Roy, był twórcą pomysłu na stworzenie systemu apelacji AOC. Fortia wypadła z Panteonu w latach 80-tych, ale od kilku lat zbiera bardzo pochlebne opinie. Cytacja w RVF. Przedstawione wino jest kupażem (średnie proporcje: grenache 60%, syrah 25%, mourvèdre 15%). Ponadto wytwarzane jest tu – zgodnie z modą na specjalne cuvée - wino zwane Cuvée du Baron.

Ładne, zgrabne, krągłe wino rysowane delikatną, elegancką kreską. Dobrze wtopiony alkohol, natomiast brakowało finiszu i ogólnej potencji , by określić je jako więcej niż dobre. Po winie tym wyraźnie widać odrodzenie posiadłości, od której można spodziewać się w przyszłości znowu pierwszoligowych win.

8. Domaine du Vieux Télégraphe, Châteauneuf-du-Pape 2003
Prawdziwie “ikoniczna” posiadłość, która swą nazwę zawdzięcza wzniesionej w roku 1792 na jej terenach stacji telegrafu optycznego (typu semaforowego). Wedle Parkera klasyfikowana w grupie “antykonfomistycznych” producentów apelacji. Większość jej parceli leży na najlepszym terroir w Châteauneuf zwanym La Crau. Wytwarza się tu, wbrew modzie, tylko jedno wino, w którym obok grenache (65%), mourvèdre i syrah (po 15%) parę procent zarezerwowanych jest dla lokalnych odmian. Dwie gwiazdki w RVF.

Wino kontrowersyjne, jednak zajęło ex-aequo drugie miejsce w tej degustacji wedle ocen uczestników. Wedle oceny prowadzącego – którego rozczarowało – wino w bukiecie mocno zielone (rozpoznawane to jako leśne, to jako mentolowe, to jako eukaliptusowe); wrażenie potwierdzone odpowiadającymi tym aromatom smakami w ustach, co wskazywałoby na zablokowanie dojrzałości w nader gorącym roczniku 2003. Tym niemniej potężna struktura. Wobec wina poprzedniego “poważniejsze”, dłuższe, zakrojone na szerszą skalę (miało też bardziej wyczuwalny alkohol), aczkolwiek nie miało prostego wdzięku poprzednika. Część (ale mniejsza) uczestników w tym minimeczu châteauneuf-du-pape postawiła na Fortię. Dla kilku osób jedno z najlepszych win degustacji.

9. René et Vincent Dauvissat, Chablis Premier Cru Les Vaillons, 2003
Obok Raveneau i Fèvre’a najwyżej ceniony producent w Chablis; posiadłość cieszyła się wielką sławą jeszcze przed wojną. Dauvissat wytwarza wina długowieczne, najlepsze z nich są starzone w tradycyjnych dla Chablis feuillette, małych beczułkach. Uważa się je za jedną z najbardziej klasycznych ekspresji Chablis. Dwie gwiazdki w przewodniku RVF.

Dauvissat wyznał, że kwasowość w roku 2003 nie przekraczała w jego winach 2,5 g i była najniższa w dziejach posiadłości. Tłumaczy to fakt, że nasze wino, choć zdecydowanie rasowe, nie mogło zapaść w pamięć. Zniknęła z niego szablizjańska przenikliwość, stalowość, bez której pełnia owocu w ustach miast tworzyć kontrapunkt męczyła nieco swą jednostronną słodyczą. Sama materia i faktura wina (i może nikłe jak na Chablis, ale jednak dostrzegalne nuty mineralne) potwierdzały najwyższą klasę producenta. Stwierdźmy szlachetnie, że miał on uczciwość nie dokwasić swego wina, więc trzeba je było przyjąć z dobrodziejstwem rocznikowego inwentarza. Z drugiej strony strach pomyśleć, co się stanie, gdyby takie lata jak w 2003 zaczęły nawiedzać Chablis częściej.

10. Colin-Deléger, Chassagne-Montrachet Premier-Cru En Remilly 2000
Jeden z bardziej znanych – choć nie należących do samej ekstraklasy – producentów w tej bardzo znanej i drogiej apelacji, w której powstają wina czerwone (mniej istotne) i jedne z najbardziej znanych białych burgundów. Tradycyjna winifkacja z mieszaniem osadu w beczce.

Dobry burgund z dobrego dla win białych, ciepłego, ale dobrze zrównoważonego rocznika. Wino jeszcze ciut za młode do picia, ale bardzo dobrze ujawniające, na czym polega ewolucja wysokiej klasy białych burgundów. Wraz z wiekiem zyskują one – jak w tym przypadku - na delikatności; długotrwałe starzenie w beczce nie owocuje po latach barokową pełnią, lecz, wprost przeciwnie, klasycznym, szczupłym kształtem. Do chardonnay w środkowej Burgundii dobrze stosuje się przekonanie, że jest to odmiana mało aromatyczna i obła, która potrzebuje karcącej, męskiej ręki rzeźbiarza zdolnego z niej wystrugać piękny kształt. Degustowane wino miała dość delikaktności, by tę myśl potwierdzić, dość mineralności, by wskazywać na dobre siedlisko, dość równowagi, by docenić koegzystencję słodyczy ikawsowości, nie dość wszak ekspresji, zwłaszza w finale, by uznać je za coś więcej niż bardzo dobre wino. Przy wyborach na trzy najlepsze wina degustacji miało wszak swoich zwolenników.

11. La Grange des Pères, Vin de Pays de l’Hérault 2003
Laurent Vaillé to dla wielu miłośników win langwedockich winiarz mityczny. Prowadzącemu przyszło nie raz spotkać się z opinią, że jego wina przewyższają wszystkie inne w Langwedocji – choć trzeba przyznać, że nie wszyscy podzielają to zdanie; Vaillé nie jest ulubieńcem wszystkich przewodników. Ale wpływ na to może też mieć fakt, że unika wszelkiego rozgłosu i niechętnie przyjmuje dziennikarzy. Jest panem i władcą na swej małej posiadłości, gdzie wytwarza dwa bardzo drogie i trudne do dostania wina: białe i przewidziane na nasze spotkanie czerwone: kupaż cabernet sauvignon (użycie tej odmiany wyklucza wino z apelacji AOC), syrah i mourvèdre.

Wielkie oczekiwania ze strony prowadzącego, może nie w pełni potwierdzone, ale też nie można mówić o istotnym rozczarowaniu. Niewątpliwymi zaletami wina była ładna, delikatna i elegancka budowa, ukryta, sprężysta siła w ustach, mocna, dobra kwasowość, typowa dla sztuki Laurenta Vaillé. Wino wymaga uważnej lektury, jednak zwolennicy win pełniejszych mogą mu zarzucić brak wypełnienia, zwłaszcza w końcówce. Trzeba zauważyć, że jak na rocznik wino jest zadziwiające świeże i harmonijne. Zdobyło ex-aequo drugie miejsce w plebiscycie na trzy najlepsze wina degustacji.

12. Domaine Gauby, La Muntada Côtes-du-Rousillon Villages 2003
La Muntada jest najsłynniejszym winem z Południa Francji i jednym z najdroższych. Nazwa pochodzi od zbocza, na którym rosną krzewy syrah prowadzone biodynamicznie. Skaliste podłoże zbocza stanowi jedną ze ścian piwnicy głęboko osadzonej w ziemi. Gerard Gauby, w młodości znany bokser, jest ortodoksyjnym biodynamikiem, kolejną w dzisiejszym spotkaniu podporą grupy Joly’ego. Od paru latach Gauby zrezygnował zupełnie z użycia nowej beczki, co kompletnie zmieniło charakter jego win - i wywołało wiele polemik. Dwie gwiazdki w przewodniku RVF.

To kolejne wino, które miało rozpalić dyskusję. Tak się też stało; rozmowie nie było końca. W roczniku 2003 Gauby dał wino wyjątkowo świeże, w żadnym stopniu nie ociężałe z fantastyczną – w opinii prowadzącego – jakością owocu, świeżego, cierpkiego, lecz nie kwaśnego. Ewidentna dla większości było obecność w materii owocowej zimnych, pięknych nut mineralnych. Prowadzący zdobył się na niezbyt szczęśliwą metaforę, mówiąc o winie, że jest sokiem wyciśniętym z malinowych skał, należy mu to wybaczyć, miał dobre intencje. Jeden z uczestników zauważył słusznie, że różnica, czy wręcz dysonans, między bukietem, dość, wydawałoby się klasycznym (nuty malinowe, konfiturowe, lekko zwierzęce) a fakturą ust, zbijającą z tropu, jest bardzo duży. Bo też w istocie wino zdawało się w ustach niemal nie obrobione, pozbawione cywilizacyjnego dotyku - wedle drugiego, niekoniecznie szczęśliwszego, określenia prowadzącego. Wszystko to jednak bardzo ciekawe, jeśli nie wybitne, to intrygujące; na podstawie wina widać, w jaką stronę, ewidentnie bezkompromisową, idą najbardziej skrajni wyznawcy biodynamiki. Wedle czterech osób jedno z trzech najlepszych win degustacji.

13. Deutz, Amour de Deutz Champagne 1999
Bardzo znany, uchodzący za klasyczny, dom szampański, należący do czołówki regionu. Dwie gwiazdki w przewodniku RFV. Amour de Deutz to względnie nowe, luksusowe wino powstające wyłącznie z gron chardonnay, niemal wyłącznie grand cru (w tym 60% pochodzi z najlepszego kredowego terroir w Le Mesnil).

Najdroższa butelka spotkania, opatrzona złotą kapsułką, którą można by nosić jako wisiorek; prowadzący podarował go żonie, lecz i to nie był dobry pomysł. Jak to przy szampanach blanc de blancs być powinno, wszystko rozgrywa się w rejestrach koronkowych, delikatnych. Trzeba dobrze się wsłuchać w bukiet, by wyłowić bardzo ładne, ale skryte nuty nie tylko jabłek (bardziej oczywistych), lecz także kwiatów, wosku, słodkiej bułki. Usta bardzo zwiewne, bardzo “winne”, niemal pozbawione bąbelków, delikatne, więcej niż poprawne, lecz niestety winu brakuje przenikliwej końcówki – a brak był na tyle dotkliwy, że w ostatecznej ocenie wino rozczarowywało. Z pewnością było słabsze niż blanc de blancs 1996 od Pola Rogera, degustowane na analogicznym kursie (ENO2 Ikony Francji) w zeszłym roku. Tym niemniej, przy uważnej lekturze, której tego rodzaju szampan wymaga, Amour de Deutz prezentuje niemało walorów.

14. Domaine du Cèdre, Le Cèdre, Cahors 2002
Najbardziej bodaj znana posiadłość w Cahors prowadzona przez Pascala Verhaege. Wytwarza kilka win z malbeca (z małym dodatkiem merlota i tannata w niektórych przypadkach). Każde ma inny styl. Wino zwane GC (60 euro!) jest bardziej “parkerowskie”, do naszej degustacji zostało wybrane nieco tańsze, ale najbardziej znane i cenione wino posiadłości. W ostatnich latach zmniejszono przy jego produkcji użycie nowej beczki.

Po lżejszych winach Północy i bynajmniej nie potężnych winach langwedockich, Cahors, zwane niegdyś czarnym winem, uderzyło absolutną innością, do której nie tak łatwo można było się przyzwyczaić. Wiele leśnych owoców w bukiecie i w ustach, dobrze, mimo rocznika i przyzwyczajeń producenta wtopione beczka, wino bardzo pełne, zrównoważone, ale z masą przypominającą malbeki argentyńskie. Ładna faktura garbników, z pewnością dobre wino, nawet w kontekście swej apelacji bardzo dobre, ale subtelności win poprzednich nieco je przyćmiły.

15. Château Tour des Gendres, Moulin des Dames, Bergerac 2004
Luc de Conti, właściciel Tour des Gendres (dwie gwiazdki w przewodniku RVF) należy do najwyżej cenionych winiarzy nie tylko swego regionu, lecz całej Francji. Został wybrany przez Bettane’a i Dessauve’a do dziesiątki najlepszych winiarzy ostatniej dekady. Posiadłość prowadzana na niektórych parcelach biodynamicznie; Luc de Conti stosuje metody prowadzenia winnicy wyuczone u Oliviera Zinda-Humbrechta. Moulin des Dames to wino z jednej parceli; jest kupażem sauvignon i sémillion z niewielkim wkładem muscadelle. Winifkacja tradycyjnie bordosko, ale jedynie bardzo lekkie mieszanie osadu w trakcie dojrzewania wina w beczce.

Wino utrzymane w stylistyce bordoskiej, choć pochodzi z Bergerac. To połączenie sauvignon blanc i sémillon dało smaki delikatne, z wyczuwalnymi nutami beczkowymi, lecz bardzo już wygładzonymi. Owoc dojrzały, lecz nie narzucający się, mineralne nuty krzesiwa podkreślają jego świeżość, końcówka niezbyt długa, ale elegancka. Dobre wino, choć prowadzący był nim bardziej poruszony w trakcie degustacji kilka miesięcy wcześniej. Dla jednej osoby jedno z trzech najlepszych win tego dnia.

16. Château la Dominique, Saint-Emilion 2000
Jeden z bardziej znanych z ponad 50-ki grand cru classé w Saint-Emilion. Jedna gwiazdka w przewodniku RVF. Winnice rozciągają się w pobliżu samego Cheval-Blanc, na granicy z apelacją Pomerol. 80% merlot, 15% cabernet sauvignon i 5% cabernet franc.

Wino ofiarowane przez jednego z uczestników degustacji, pana Dariusza, któremu należą się bezkresne podziękowania. Bardzo miły, choć nie rewelacyjny bonus. To znane grand cru classé do roku 2005 korzystało z doradztwa Michela Rollanda; obecnie zrezygnowano z tej współpracy. Wino miało bardzo intensywny, bodaj najbardziej ze wszystkich win czerwonych ekspresywny bukiet, w którym sąsiadowały ze sobą nuty konfiturowe, leśne i zwierzęce. Usta bardzo krągłe, przyjemne, natomiast dość krótkie i bez nadmiernego skomplikowania. Jak na rocznik i klasę posiadłości wino nieco rozczarowujące.

17. Château Léoville-Poyferré, Saint-Julien 2001
Deuxième grand cru classé, jedno z kilku słynnych Léoville – posiadłości leżących w bezpośrednim sąsiedztwie w gminie Saint-Julien. Winnice Léoville-Poyferré znajdują się w północnej części apelacji, w pobliżu Pauillac, co sprawia, że wina są dość potężne w porównaniu z innymi w tej apelacji. Od wielu lat cieszy się znakomitą opinią, to jeden z tych klasyfikowanych medoków, którego miejsce w klasyfikacji nigdy nie było podważane. Od dłuższego czasu doradcą jest tu Michel Rolland. Dwie gwiazdki w przewodniku RVF i znakomite opinie za ostatnie roczniki.

Wino wygrało w cuglach tę degustację, aż 10 osób wybrało je do pierwszej trójki. Doradztwo Michela Rolanda dla prowadzącego na tyle było wyczuwalne w niemal słodkich smakach, że sam aż tak bardzo winem się nie zachwycił. Klasyczny, podobnie jak w winie poprzednim, choć mniej intensywny bukiet bordoski z większą ilością nut cedrowych. Bardzo ładny, stylowy finisz prezentujący w sposób podręcznikowy bordoskie garbniki, usta pełne, harmonijne.

18. Domaine Weinbach, Grand Cru Schoenenbourg Alsace 2003
Trzy gwiazdki w przewodniku RVF, trzeci muszkieter Alzacji obok Zinda-Humbrechta i Deissa, najściślejsza czołówka francuskiego winiarstwa. Posiadłość prowadzona wyłącznie przez kobiety, trzy pokolenia od babci do wnuczek. Panie Weinbach-Faller hołdują stylowi wytrawnemu, w przeciwieństwie do wielu winiarzy biodynamicznych – przy czym panie swego biodynamicznego credo nie głoszą.

Mimo gorącego rocznika udało się w tym winie zachować sporą świeżość. Lekko naftowe nuty ujawniały od razu odmianę; intensywny bukiet oraz usta zachowujące wszak dystynkcję. Słodycz zrównoważona nutami niemal słonymi, dobre wino, dla trzech osób jedno z najlepszych tego spotkania.

PARĘ MYSLI OSTATECZNYCH

Degustacja Ikony Francji II była w opinii uczestników ciekawa, a nawet bardzo ciekawa, bardziej może ze względu na zróżnicowanie win i stylów, niż na same wybitne butelki, których – wedle prowadzącego: jedna – nie było zbyt dużo.
W odczuciu prowadzącego kiepski biorytm dnia nieco gasił wina w końcówce.

Jeśli jednak nawet nie wpływaliśmy zbyt często na ryczące 90-tki (w punktach), to otarliśmy się o nie parokrotnie. Jedną z tematycznych dominant degustacji był rocznik 2003, słynny rocznik ów, gdy kanikuła zmieniła Francję w Saharę. Ogólny wniosek nasuwający się łatwo brzmi następująco: rocznika tego jednak należy unikać; zwłaszcza w przypadku win białych. Ale też warto zauważyć, że La Muntada, jedno najbardziej “obgadanych” win naszego spotkania, pochodzi z tego rocznika i czego jak czego, ale świeżości mu nie brakowało. Bo też swoją klasę potwierdzili indywidualni winiarze, prawdziwe ikony Francji: Zind-Humbrecht, Laurent Vaillé, Gerard Gauby, ci, którzy dosłownie własnymi rękami pracują nad każdym winem.

Tam, gdzie ekipa winiarska jest nieco większa, gdzie dochodzą doradcy z zewnątrz, konieczność radykalnych decyzji (jak w roku 2003) nie zawsze miała czas dojść do świadomości. Drugim zwornikiem tematycznym degustacji były wina biodynamiczne. Za każdym razem, gdy będziemy mieli do czynienia z “ikonami Francji”, temat ten będzie powracał. Dość powiedzieć, że na 17 degustowanych win, niemal połowa wywodziła się z upraw biodynamicznych, a kilka posiadłości, których wina degustowaliśmy, w stronę biodynamiki podążają. Za rok, mam nadzieją, będziemy mogli ciągnąć nasz cykl; w “Ikonach Francji III” pojawią się kolejne nowe wina, tak z tych dostępnych w Polsce, jak z własnej kolekcji prowadzącego.

powrót do strony głównej