o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursów

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIŻSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Wojciech BOŃKOWSKI
WŁOCHY PÓŁNOC KONTRA POŁUDNIE - kurs ENO2
Warszawa, 18.10.2008


Włochy to dziś dla wielu najważniejszy kraj winiarski. Kraj obłędnego bogactwa gatunków, regionów i szczepów, tysiącletniej tradycji winiarskiej, do której udaje się dziś nawiązać twórczo i mądrze. Italii udała się nie lada sztuka: zerwała ze swą ponurą przeszłością (którą symbolizuje przysłowiowe cienkie chianti w wiklinowym koszyczku), zmodernizowała się, nie tracąc z oczu tego, co cenne: tradycji, różnorodności, typowości. Choć spory wokół wina i tego, jak ma smakować, trwają i trwać będą, Włosi mogą się w nie wdawać z pozycji lidera: atmosfera wokół wina jest tu lepsza niż we Francji, win dobrych i znakomitych jest o wiele więcej niż w Hiszpanii, a krajom Nowego Świata Italia może przeciwstawić coś bezcennego; siłę swej ziemi, niewymienny krajobraz swych dolin i wzgórz, bo to dzięki nim takie nazwy, jak Barolo czy Brunello wywołują szybsze bicie serca miłośników wina na całym świecie.
Bywalcom kursów ENO2 tym razem zaproponowałem swego rodzaju pojedynek pomiędzy Północą a Południem. Północne Włochy o uwagę dla swych win zabiegać nie muszą: Barolo, Barbaresco, Amarone, musująca Franciacorta, białe wina z Alto Adige, Friuli, Soave i Gavi… Z kolei na Południu od zawsze powstawały znakomite wina tak białe, jak czerwone, lecz do niedawna nie były w ogóle znane szerokiej publiczności; dopiero ostatnie dwie dekady przyniósły ich rozkwit, choć wciąż pod względem prestiżu i cen ustępują tym z Północy.
Przedstawiłem dziesięć par win podobnych i niepodobnych zarazem, ze szczepów rdzennych dla Północy i Południa, aby przekonać się, czy między tymi tradycjami może nawiązać się dialog i spór.

A1. Leonildo Pieropan Soave Classico Superiore Calvarino 2006
Zaczęliśmy od pary stricte mineralnej. Win w tym odcieniu na Północy szukać możemy w wielu miejscach, lecz jednym ze szczęśliwszych są powulkaniczne bazalty apelacji Soave pod Weroną. Soave to jedno z win dawniej „koszyczkowych (w traktierniach stanowiło biały odpowiednik taniego chianti), dziś zaś jakościowo awangardowych. W ciągu dekady tuzin znakomitych producentów wysforował tę strefę na czoło peletonu włoskich win białych. Sam zaś Pieropan to najbardziej zasłużony z tej ferajny. Moc, intensywność, mineralność dotykalna jak w dobrym chablis – to naczelne zalety jego Calvarino.

A2. Cantina Sociale Gallura Vermentino di Gallura Canayli 2007
To prawda mniej powszechna i znana, lecz wielu ekspertów w Sardynii (i siostrzanej jej także pod tym względem Korsyce) i jej granitowym terroir upatruje jednego z najlepszych europejskich siedlisk dla win białych. Flagowa etykieta z solidnej spółdzielni ukazała ten spory potencjał: wciąż surowe i nieco twarde, Canayli powinno na wypicie poczekać jeszcze rok-dwa.

B1. Cantina Produttori San Michele Appiano Alto Adige Sauvignon Lahn 2007
Kolejna spółdzielnia, ale jakże sławna: św. Michał z Eppan/Appiano uważany jest niekiedy za najlepszą winiarską kooperatywę na świecie. Mocno agrestowy i grejpfrutowy sauvignon z ładnie wtopioną skalną mineralnością to znakomita propozycja klasy premier cru do picia teraz i za 4–5 lat.

B2. Gulfi Sicilia Carricantj 2006
Jako partnera do tyrolskiego sauvignon wybrałem to dziwne wino z południowo-wschodniej Sycylii, od producenta specjalizującego się w mocnych winach czerwonych. Rdzenny dla wschodniej części wyspy szczep carricante w połączeniu z ambitną, nowoczesną winifikacją dał tu wino mocno zbudowane, gęste, z tajemniczą nutą zielonych owoców egzotycznych; mniej jednak mineralne (choć to także sprawa rocznika) i żywe od Lahna 2007.

C1. Edi Kante Carso Vitovska 2004
Kolejna odsłona naszego pleneru mineralnego. Tym razem wino od paru lat znane w Polsce, należące do kategorii „freaków” bądź win „kontrowersyjnych”: winiarz-esteta i mizantrop Edi Kante wytwarza je z rzadkiej rdzennej odmiany słoweńskiego pogranicza – vitovski. Ujawnia ona przedziwne, hipnotyzujące zapachy morsko-słono przywodząca na myśl zaklęte w tutejszej glebie trylobity.

C2. Benanti Etna Bianco Superiore Pietramarina 2005
Pietramarina (100% szczepu carricante ze starych krzewów na 900 m wysokości) jest jednym z najbardziej mineralnych i zarazem surowych, wycofanych win włoskiego Południa. Stanowi więc ciekawą paralelę monochromatycznej Vitovski Kantego. Pietramarina to także jedno z najbardziej długowiecznych win białych w Italii – a 2005, niedawno wypuszczony na rynek, powinien powędrować na jakiś czas do piwnic. Dziś jest to bowiem wino o niezłym ciele, ładnie słonawe, delikatne… ale niewiele więcej. Niedawno degustowany przeze mnie rocznik 2001 jest fantastyczny i dowodzi, że warto na to wino zaczekać.

D1. Cesconi Vigneti delle Dolomiti Traminer Aromatico 2005
Ten Traminer zaskoczył nas pozytywnie pod dwoma względami: jest bardzo wyważony i „harmonijnie wytrawny” (w odróżnieniu od wielu win z tego szczepu, które albo podpierają się cukrem resztkowym, albo przemieniają w brutalne winiarskie frankensteiny z 15% alkoholu), a ponadto w zaskakująco dobrej formie jak na wino trzyletnie, co jest wiekiem dla wielu traminerów ciut ponad siły. Tu jest jeszcze sporo świeżości i wigoru.

D2. Terredora Greco di Tufo Loggia della Serra 2006
(Gewürz)Traminer jest najbardziej aromatycznym i swoistym szczepem Północy. Na Południu to miano należy się zapewne Greco, odmianie od kilku lat przeżywającej drugą młodość (pierwsza przypadła na czasy starożytne), co jest widoczne między innymi we wzroście cen i częstotliwości pojawiania się prób z ambitniejszą winifikacją (beczka, późny zbiór itp.). W wykonaniu rodziny Mastroberardino, do której należy Terredora, mamy ten ostatni przypadek: wino z pojedynczej winnicy trafia do dębowych baryłek, choć użyto je tu z umiarem, dzięki czemu otrzymujemy wino o egzotycznym bukiecie i dobrej fakturze; jeszcze dwa-trzy lata i architekturą przerośnie traminera.

E1. Joško Gravner Collio Breg Anfora 2001
Przegląd win białych zakończyliśmy kolejną parą enologicznych „freaków”, butelek z pogranicza współczesności i neoprymitywizmu. W obu przypadkach winiarze zrezygnowali bowiem z technicznej winifikacji na rzecz wina białego na starą modłę, trzymanego wiele dni na skórkach, a następnie butelkowanego bez siarkowania i filtracji. W pierwszym przypadku – słynnego Joško Gravnera z friulańskiej Oslavii – doszła do tego fascynacja winami gruzińskimi i starzenie w zakopanych w ziemi amforach. Wyszedł z tego istotnie dziw – wino o bursztynowej barwie, zapachach zgoła niespotykanych, przypominających sherry amontillado, orzechowych, słonych, drożdżowych, ciepłych. Wbrew częstym krytykom (najczęściej wypowiadanym przez tych, którzy Gravnera nie pili) wino nie ma śladu utlenienia i przy swej niekłamanej dziwności zachwyca niezwykłą, powłóczystą długością na podniebieniu. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju…

E2. Dettori Romangia Bianco 2006
…lub prawie, bo Alessandro Dettori, zbuntowany trzydziestolatek z sardyńskiej prowincji, przebił Gravnera dziwnością. Tu nie ma amfory, jest za to całkowita, obłąkana dojrzałość fenoliczna gron (niektóre wina Dettoriego osiągają 18,5% naturalnego alkoholu!), winifikacja bez żadnej kontroli temperatury, brak siarkowania owocujący niebywałą, brązową barwą i całkowitą mętnością wina… Picie Dettoriego (zwłaszcza jego wina białego) to rosyjska ruletka, przyznam, że niektóre butelki tego samego rocznika pite na początku 2008 r. były nie do przyjęcia. Tym razem sprzyjało nam szczęście (lecz jak mówi stare powiedzenie – w dziedzinie jakości nie ma miejsca na szczęście czy przypadek): pomimo wysokiego alkoholu i wulkanicznej, gorącej ekspresji wino miało w sobie fenomenalnie bezpośrednią ekspresję minerału, zza naturszczykowej chamowatości wyłaniała się niemal mentolowa świeżość, finisz był jeszcze dłuższy niż u Gravnera, liczący się – bez żadnej przesady – w długie minuty. Jedna filozofia – skrajny nieinterwencjonizm – dwa szczepy, dwa klimaty, dwa terroirs, lecz podobny efekt „otwarcia oczu”.

F1. Giuseppe Rinaldi Langhe Freisa 2005
Przechodząc do win czerwonych sięgnęliśmy po ich najlżejsze na Północy i Południu wcielenia. Lub prawie najlżejsze, gdyż Freisa terroirysty Giuseppe Rinaldiego wbrew różowo-wakacyjnym konotacjom tej odmiany okazała się winem wcale dobrze zbudowanym, z pocałunkiem garbników w końcówce i z ogólnym szarmem wina do szpiku uczciwego.

F2. Valle dell’Acate Cerasuolo di Vittoria 2005
Sycylijską ripostą na truskawkowe smaki jest Cerasuolo di Vittoria, apelacja oparta na mieszance znanego szczepu nero d’avola z miejscowym, przydającym lekkości i beztroski frappato. Lekko ochłodźmy tę pieprzno-porzeczkową butelkę średniej wagi, a będziemy mieli wymarzone wino czerwone do ryby (np. tuńczyka).


G1. San Fereolo Dolcetto di Dogliani Valdibà 2005
Krok wyżej na drabinie winiarskiego ciężaru. Dolcetto z Dogliani to jedno z młodych gniewnych win piemonckich, które w ostatnich latach zrobiły duży jakościowy skok i domagają się uwagi. Gęste, perfumowane, z dobrym potencjałem starzenia, charakterystyczne, a jednocześnie dobrze zinterpretowane w kluczu współczesnej enologii – prawdziwie światowe wino.

G2. Sinfarosa Primitivo di Manduria Zinfandel 2005
Uwagi domaga się też specjalność obcasu włoskiego buta – primitivo, szczep dawniej używany wyłącznie do win stołowych, od niedawna przeżywający renesans dzięki odkrytemu pokrewieństwu z kalifornijskim zinfandelem, ulubieńcem tłumów. Mniej umięśniony niż zinfandel primitivo ma szansę też stać się ulubieńcem. Mnóstwo owocu i zmysłowej przyjemności za małe pieniądze, a ciut bardziej ambitnych wersjach, jak degustowana przez nas, także nieco głębi i dodatkowy wymiar win, które może poleżeć trzy-cztery lata.

H1. Fratelli Barale Barolo Bussia Riserva 2000
Po przystawkach przyszła pora na dania główne. W Piemoncie często jest to sarna. Do sarny znakomicie pasuje barolo, wino mocne i finezyjne zarazem. Tę równowagę elementów utrzymują zwłaszcza wina w stylu tradycyjnym cierpliwie winifikowane i starzone w ogromnych beczkach z jugosłowiańskiej dębiny. Jednym z mistrzów tego stylu jest Sergio Barale, który mianem riserva oznacza swoje najwybitniejsze osiągnięcia. Przenikliwe, głębokie, wytworne, znakomite wino z potencjałem na dalsze 10 lat starzenia.

H2. Salvatore Molettieri Taurasi Vigna Cinque Querce 2003
Barolo Południa? Wiele win aspirowało do tego miana – by wymienić tylko sycylijski Faro i apulijskie Salice Salentino – lecz to właśnie szczep aglianico na gliniasto-wulkanicznych glebach środkowej Kampanii najbardziej zbliża się do piemonckiego ideału. Finezja staje się tu bardziej ideą czystości owocu aniżeli – jak w Barolo – faktyczną lekkością, Taurasi może za młodu porazić ciężarem swych garbników i koncentracji. Trzeba inteligentnego producenta, by tę wolę mocy umiał poskromić - jak Salvatore Molettieri, który swym Cinque Querce daje wzór umiaru.

I1. Fratelli Tedeschi Amarone della Valpolicella Classico 2003
W tej parze porównaliśmy dwa wina produkowane identyczną metodą – zebrane jesienią grona są suszone na rodzynki w przewiewnych pomieszczeniach – lecz pierwsze z nich, werońskie amarone, tę metodę w prostej linii wywodzi od Starożytności. Rekordowo ciepły rocznik dał wino prędzej niż zwykle gotowe do picia, ze znakomitym bukietem (wszelkiej maści suszone owoce i przyprawy), w ustach jednak zdrowo taniczne. Bardzo dobra relacja jakości do ceny.

I2. Cosimo Taurino Salento Patriglione 2001
“Metoda amarone” zastosowane na gorącym południu Apulii w latach 1970. okazała się prawdziwą rewolucją winiarską dla tego regionu. Chodziło co prawda o pojedyncze wino – Patriglione właśnie, do którego później dołączyła niemniej sławna Gratticciaia – lecz ukazało ono dobitnie, że Apulia może produkować wina najwyższej klasy zamiast, jak dotąd, oceanu miernych win stołowych. Rodzina Taurino ma już na karku blisko trzydzieści roczników, a Patriglione wciąż jest w znakomitej formie – pomimo niskiej kwasowości to wino świetnie wyważone, w ładnie ewoluowanym, jesiennym, finezyjnym stylu.

J1. Le Due Terre Colli Orientali del Friuli Sacrisassi 2005
Sacrisassi to wino dobrze w Polsce znane – dwa lata temu uznane zostało najlepszym winem roku przez Magazyn WINO. Po bardzo finezyjnych 2002, 2003 i 2004 w kolejnym roczniku powróciło do własnej tradycji, czyli dużego ekstraktu, bardzo mocnych garbników, ściśniętej, głębokiej, cokolwiek rustykalnej materii. Ten bardzo indywidualny kupaż refosco i rzadkiego rdzennego schioppettino powinien zasnąć w butelce na 5–6 lat.

J2. Argiolas Isola dei Nuraghi Korem 2004
Dla dopełnienia tej ostatniej w kolorze czerwonym pary sięgnąłem po kolejny kupaż lokalnych odmian: w Koremie znajdziemy bovale sardo, carignano, cannonau i jeszcze parę innych rdzennych cudów. Jest to swego rodzaju „druga etykieta” najsłynniejszego wina sardyńskiego – Turriga – lecz w nieco lżejszym, bardzo finezyjnym stylu. Rocznik 2004 pomimo niedawnego wypuszczenia na rynek wydał nam się winem już lekko ewoluowanym, ale w sensie wyłącznie pozytywnym. Butelka wielkiej klasy.

K1. Maculan Breganze Torcolato 2003
Ideowy mecz Północ – Południe zamknęło porównanie win słodkich. Północ może w tej dziedzinie pochwalić się ogromną różnorodnością stylów – znajdziemy tu suszone na krzaku muszkaty passito, 5-procentowe musujące moscato d’Asti, długo utleniane w beczkach trydenckie vino santo, unikalny friulański picolit, rzeszę autorskich win słodkich z Alto Adige… no i wina starzone w nowych beczkach na modłę francuską, jak Torcolato właśnie. Jego swoistością jest rzadka technika produkcji, polegająca na lekkim ukręceniu szypułki, przez co pozbawione życiodajnych soków kiście podsuszają się na krzaku. Wino bardzo skoncentrowane, gęste jak śmietana, ale ze znakomitą elegancją, do którego zdolne są tylko najwspanialsze wina likierowe.

K2. Salvatore Murana Moscato Passito di Pantelleria Mueggen 2004
Na Południu Włoch jest zbyt ciepło i sucho, by winogrona botrytyzować lub zbyt długo trzymać na krzaku. Pokaźna tradycja produkcji win słodkich bazuje zatem na appassimento, suszeniu gron, odbywającym się najczęściej na krzakach, z wykorzystaniem gorącej wrześniowej jesieni. Malutka wyspa Pantelleria pomiędzy Sycylią i Tunezją słynie z dwóch rzeczy: najlepszych na świecie kaparów oraz słodkich muszkatów. W tej ostatniej dziedzinie drugi po Bogu jest Salvatore Murana. Mueggen to jedna z jego „lżejszych” etykiet, czyli wino półskoncentrowane, krótko starzone w dębie, bardzo słodkie, ale zachowujące nieco gronowej świeżości, oryginalne i zmysłowe. Jakże odmienne i jakże równie fascynujące co weneckie Torcolato.

powrót do strony głównej