o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

ďťż
SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursĂłw

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIĹťSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Marek BIEŃCZYK
BURGUNDIA BEZ ŻARTÓW - kurs ENO2
Warszawa, 20.01.2007


Oznaczenia: PC = premier cru, GC = grand cru, VV = vieilles vignes

Druga degustacja wielkich burgundów w Collegium Vini koncentrować się miała wokół trzech węzłów tematycznych. Pierwszy z nich można by określić jako ”pojedynek Lalou Bize-Leroy z resztą świata”. Domaine Leroy tworzy wraz z Domaine de la Romanée-Conti najsławniejszą parę posiadłości burgundzkich; mając rzadką okazję przetestowania kilku win Leroy (z mniej cenionych co prawda apelacji) chciałem je skonfrontować z winami innych znanych producentów. Drugi temat naszego spotkania określić można jako ”pojedynek Gevrey-Chambertin z resztą Burgundii”.  Do degustacji przewidziałem 4 wina z tej legendarnej w dziejach burgundzkiego winiarstwa wioski; miały one sprawdzić się w konfrontacji z winami

z innych znanych villages i pomóc nam dookreślić styl apelacji, do której należą. Trzeci temat można określić z kolei jako pojedynek (czy spotkanie) 4 ”filozofii” winiarskich, czyli 4 grup winiarzy: wiecznych klasyków (Leroy), tradycyjnych o orientacji twardej (Dugat-Py, Marquis d’Angerville, Montille, Potel, Trapet), tradycyjnych zreformowanych (Charlopin-Parizot) i radosnych nowoczesnych (Perrot-Minot, Amiot-Servelle).

1. Philippe Charlopin-Parizot, Marsannay en Montchenevoy 2002

Dwie gwiazdki w przewodniku La Revue du Vin de France (dalej jako RVF)

Od pięciu lat sława Charlopina rośnie nieprzerwanie. Uznaje się go za winiarza łączącego tradycję z nowoczesnością; wina raczej przechylają szalę na tę drugą stronę, ale nigdy nie są pozbawione odwiecznych burgundzkich cnot: równowagi, struktury opartej na dobrej kwasowości. Tym niemniej jego wina są najbardziej bodaj wśród elity burgundzkiej hedonistyczne, zmysłowe. Jest autorem najlepszego wina z Marsannay, przedstawianego na naszej degustacji, oraz kilku znakomitych w tym stylu GC z Gevrey-Chambertin.

Wino miało być hedonistyczne, dla epikurejczyków, jak często pisze się w portretach tego producenta, i takie było. Od początku do końca pełne świeżych smaków czereśniowych i wiśniowych, pełne orzeźwiającej, ale łatwej kwasowości, w sumie czysta, prosta przyjemność. Bardzo dobre wino na rozruch i daj Panie Boże – choć raczej nie da – na codzień. Bardzo dobra cena (ok. 20 euro)

2. Marquis d’Angerville, Volnay PC Clos des Ducs Monopole 2000

Klasyk apelacji Volnay. Wina stylowe, z bardzo umiarkowaną ekstrakcją. Clos des Ducs, PC, jedno z siedlisk najwyżej położonych w Volnay, należy do d’Angervillów

w całości; uznawane jest za terroir dający w Volnay wina potężniejsze - jak na ”parametry” apelacji -  od innych. Jest to najdroższe wino tego producenta, który od lat ma dwie gwiazdki w przewodniku Bettane’a-Desseauve’a i RVF.

Wino w moim odczuciu bardzo lekko korkowe; dla większości uczestników jednak zdrowe. Nieco zredukowany bukiet, przemawiający głównie nutami organicznymi, ściółką leśną w pierwszej kolejności. Usta po czasie nabierały coraz większej żwawości i odzyskiwały dobry owoc, finisz minimalnie jednak ”kartonowy”. W sumie styl producenta się ujawnia dość wyraziście; bardzo zdecydowana, jednolita linia narracyjna, bez epizodów i nadmiernej treści, wysoka kwasowość, materia rygorystycznie ograniczona, dla amatorów win niełatwych.

3. Domaine Leroy, Côte de Beaune 1995

Jako była mowa we wstępie, pani Lalou Bize-Leroy należy do największych legend Burgundii. Przez długie lata zarządzała Domaine Romanée-Conti; później stworzyła własną posiadłość, legendarną Domaine d’Auvenay. Jej wina GC i PC, horrendalnie drogie, należą – jak to zostało określone przez Parkera i innych – do ”zabytków kultury francuskiej podobnie jak Luwr czy Katedra Notre-Dame”. Domaine Leroy to przedsiębiorstwo produkujące – jak każe burgundzki zwyczaj – wina ze skupowanych gron; tylko niewielka część win powstaje z gron pochodzących z własnych winnic. Nawet wina z najmniej prestiżowych apelacji przebijają cenami wina GC i PC innych producentów. Winifikacja klasyczna, do kadzi wędrują całe kiście (przynajmniej w przypadku gron z własnych winnic), co wymaga niezwykle starannego prowadzenia upraw. Domaine Leroy należy do grupy biodynamicznej Nicolasa Joly i stanowi jej najcenniejszy klejnot.

Pozytywne zaskoczenie dla prowadzącego degustację, który obawiał się, że wino minęło już swe apogeum. Bynajmniej; jego ”jesienność” typowa dla starych burgundów z eksponowaną nutą butwiejących liści, była pełna ożywczych, świeżych smaków wiśniowych. Wino medytacyjne, lekko dekadenckie, z bardzo dobrą równowagą i długim finiszem.  Prowadzący umieścił to wino w pierwszej trójce, inni uczestnicy spotkania jednak nie.

4. Domaine William Fèvre, Chablis PC Les Vaillons 2002

Trzy gwiazdki w przewodniku RVF, producent uznawany – obok Ravenau i Vincenta Dauvissat – do świętej trójcy Chablis. Posiadłość od kilka lat należy do Boucharda, lecz zachowała nazwisko poprzedniego właściciela, który wyjechał robić wino w Chile. Nie żałujemy tego nadmiernie; jego chablis, starzone w nowej beczce, miały zbyt maślany charakter. Didier Siguier, znakomity enolog, wprowadził pod rządami Boucharda wiele zmian i coraz bardziej ogranicza udział nowej beczki, a technika batonnage, w Chablis raczej nietypowa, stosowana jest z wielkim wyczuciem.

Ceny dosyć wysokie, lecz jak na czołówkę apelacji przyzwoite; ze względu na dużą produkcję wina są w miarę łatwe do zdobycia. PC Les Vaillons leży na zboczu znajdującego się dokładnie naprzeciw pasma GC i należy do jednego z lepszych siedlisk w swej kategorii.

Dla zdecydowanej większości najlepsze białe wino spotkania. Przede wszystkim uderzała jego świetna równowaga, i tradycyjne nuty mineralne (krzemień, skałka) wmieszane w aromaty cytrusowe i lekko, ale lekko maślane, co wynika z delikatnego zastosowania techniki bâtonnage. Dla surowego miłośnika klasycznych chablis może było w tym winie ciut za dużo beczkowych atrakcji, jednak ogólna klasa wina i absolutne zachowanie charakteru północnego burgunda zarzut ten łatwo pozwalały odeprzeć. Wino potwierdziło, że między ascetyczną tradycją a nowoczesną potrzebą pewnych ułatwień w życiu i na podniebieniu istnieje trzecia droga. Wino dużej klasy. U Parkera 89 punktów, my dalibyśmy punkt-dwa wyżej.

5. Bernard Dugat-Py, Gevrey-Chambertin Coeur du Roy VV 2002.

Druga na dzisiaj żywa legenda Burgundii. Trzy gwiazdki w RVF, wina koszmarnie drogie i poza prostym burgundem bardzo trudne do dostania.

Bernarda Dugat określa się jako twardego tradycjonalistę; grona nie są odszypułkowywane i nie stosuje się prefermentacji na zimno, która, dziś w Burgundii bardzo powszechna, zaznaczyła w chwili swego pojawienia się w późnych latach 80-tych nową burgundzką erę.  Znakomicie prowadzone winnice, wina gęste, a jednak zarazem niezwykle harmonijne.

Dziać się miało dużo i istotnie działo się. Najmniej gotowe wino do picia ze wszystkich degustowanych. Pomińmy nuty beczkowe, jeszcze obecne w bukiecie, choć w ustach już niemal wtopione, pomińmy pełne aromaty czerwonych owoców

i zajmijmy się prześliczną tkaniną w ustach, wydzierganą drobnym ściegiem z pięknej, bardzo silnej materii. Wino w tej chwili dosyć paradoksalne; ze względu na wspomniane beczkowe aromaty i moc wydające się wręcz nowoczesne, ale to pozorne wrażenie. Znakomita budowa i kwasowość wepchną za parę lat tę piękną materię w ramy klasycznego, choć przemawiającego donośnie (jak nakazuje apelacja) dzieła. Wspaniałe wino, jedno z trzech najlepszych naszego spotkania

6. Robert Groffier, Gevrey-Chambertin 1999

To ulubiony producent wtajemniczonych koneserów, nie zawsze – także ze względu na własne kaprysy – występujący w przewodnikach. Wina trudne do dostania i w przypadku PC i GC bardzo drogie. Styl soczysty, bardzo charakterny; jesteśmy tu daleko od arystokratycznej burgundzkiej jedwabistości, i równie daleko od zbyt łatwej owocowości; wina są w ustach mocno obecne, lecz mają prawdziwą rasę, przeto porównam je trafnie do młodego Marlona Brando.

Bardzo, bardzo dobre wino, w stylu już nie tak owocowo-kwiatowym, jak kilka win wcześniejszych, lecz z nutami lekko zwierzęcymi, typowymi dla wielu burgundów, tu jednak szybką tracącymi intensywność na rzecz smaków owocowych. Szerokie, nieco może rustykalne wino z pełną ekspresją, porządnym finiszem i tym dodatkowym ”czymś” sprawiającym, że pije się je zachłannie. Niespodzianka degustacji, dla wielu jej uczestników wino najlepsze – choć nie tak drogie (ok. 27 euro) w porównaniu z innymi.

7. Domaine Rousseau, Gevrey-Chambertin PC Lavaux Saint-Jacques 2000

Eric Rousseau jest kolejną gwiazdą burgundzką, która miała zaświecić na naszym spotkaniu. W swej rodzinnej, zasłużonej dla dziejów Burgundii posiadłości, winifikuje wina przeznaczone dla długiego trwania. Co prawda stosuje pełne odszypułkowanie, lecz część szypułek wraca do kadzi; unika też dużego ekstraktu. Niekiedy zarzuca mu się zbyt dużą wydajność; w ostatnich latach jednak wyraźnie ona spadła. W RVF dwie gwiazdki z obietnicą trzeciej w najbliższych latach.

Wino z pewnością jeszcze młode, lecz bez takiego potencjału jak poprzednik. Nieco miękkie, troszeczkę wymyte, utrzymane w stylu tradycyjnym – bez dużej ekstrakcji. Nie zawodzi bynajmniej, lecz jak na klasę producenta i miejsce pochodzenia chciałoby się ciut więcej materii i definicji. Degustowane po Groffierze miało trudne zadanie; smakowane oddzielnie wywołałoby większe wrażenie. Trzeba też pamiętać, że wina Rousseau z wiekiem stają się coraz ciekawsze – co w Burgundii nie jest bynajmniej regułą.

8. Domaine Trapet, Chapelle-Chambertin GC 1999

Członek biodynamicznej bandy Joly’ego, Jean-Louis Trapet do aeropagu burgundzkich winiarzy wspiął się w ciągu paru  ostatnich lat. To twardy biodynamik; na jego stronie internetowej poezja kosmiczna i inne odwołania do duszy świata

i wina występują obficie. Zalicza się go – jeśli chodzi o samą winifikację – do ”klasyków, tendencja surowa”.  Dużą część gron trafia do kadzi bez odszypułkowania; ekstrakcje są delikatne. Dwie gwiazdki w przewodniku RFV. 

Jeszcze mocno palone nuty w bukiecie, usta bardziej dostępne, czuć dojrzałość, siłę materii, która za rok, za dwa przyjmie pełniejsze formy. Trudno jednak sądzić, by wino weszło na szczyty; pozostanie bardzo dobre, lecz nie wielkie. Dla kilku osób jedno z trzech najlepszych win. 

9. Domaine Leroy, Saint-Aubin 2002

Wino lekko oksydowane, po ładnym, w sumie typowym bukiecie apelacji, świeże orzechy włoskie i migdały, wosk pszczeli. Usta pozbawione ekspresji na miarę oczekiwań. Cechy burgunda – nuty prażono-masłowe w zbyt małym może stopniu okupione paletą mineralno-kwiatową; tym niemniej sama budowa i równowaga bez zarzutu.

10. Domaine Leroy, Meursault 2002

Dużo ładnej owocowości w ustach; prym wiodą owoce egzotyczne z męczennicą na czele, ładny atak któremu nie sekunduje wystarczająco długi, aczkolwiek przyzwoity, cytrusowy finisz; podobnie jak w winie powyższym ładna równowaga, wino harmonijne, któremu zabrakło jednak nieco materii i wyrazu, by nazwać je znakomitym. Pozostaje dobre z plusem.

11. Perrot-Minot, Nuits-Saint-Georges PC La Richemone VV 2000

Tym razem mamy do czynienia z kategorią ”technicy nowoczesności”, czyli duchowi spadkobiercy Henry Jayera, zmarłego w tym roku guru modernistów (prefermentacja na zimno, pełne odszypułkowanie, sporo nowej beczki). Henri Perrot-Minot zbiera fantastyczne recenzje w prasie za ostatnie roczniki; ceny jego win stały się bardzo wygórowane. La Richemone jest PC leżącym w północnej części wioski Nuits-Saint-Georges obok słynnych Les Damodes. Perrot-Minot robi z tej parceli dwa wina; drugie PC La Richemone Ultra.

Bardzo atrakcyjne i mocno nietradycyjne wino; dobra równowaga i kwasowość przytrzymują to wino w Europie, ale nieco powierzchowny, słodki owoc wprowadza skojarzenie z winami nowoświatowymi. Bezwzględnie dobra robota w wybranym stylu. Duża atrakcja, lecz za dużo może tej bezpośredniej radości.

12. Amiot-Servelle, Clos de Vougeot GC 2000

Ten producent słynie przede wszystkim ze swych win z Chambolle-Musigny.

W GC Clos de Vougeot, historycznie jednym z najbardziej znanych (należy aż do 80 producentów) ma parcelę w południowej części pasma środkowego – to jest dobre usytuowanie, gdyż Clos de Vougeot, które zajmuje dość dużą powierzchnią, nie ma jednego, tej samej jakości terroir. Posiadłość bliżej bieguna nowoczesnego, jeśli chodzi o winifikację, ale charakterystyczne dla tych win są tradycyjnie dość wyraziste garbniki.

Wino wpisało się w złoty środek między stylem wina poprzedniego, a stylem win bardziej tradycyjnych. Dość wyraźnie, wyraźniej niż w większości win zaznaczone garbniki, nieco jednak schnące. Natomiast sama faktura wina przekonywująca.

13. Nicolas Potel, Echezeaux GC 2000

Nicolas Potel to syn słynnego Gerarda Potela, zmarłego parę lat temu charyzmatycznego winifikatora w Domaine de la Pousse d’Or. Jedno z ostatnich win Gerarda – Volnay PC Les Cents Ouvrées – było w moim odczuciu najlepszym winem lutowej burgundzkiej degustacji. Nicolas Potel skupuje grona w 80%, a w 20% skupuje gotowe wina, które sam starzy i butelkuje. Grona, z których powstaje jego Echezeaux, pochodzą z trzech różnych parcel. Podobnie jak Clos de Vougeot, Echezaux jest rozległym GC, o nierównej jakości terroir i aby oddać jego charakter Potel woli łączyć owoce reprezentujące różne siedliska.

Wino może nie spektakularne, ale bardzo solidne, zbudowane w rejestrze harmonii, nie siły. Potwierdziło się, że rocznik 2000 nie dał czerwonym burgundom dynamiki w ustach, co Potelowi udało się odkupić elegancją wina. Ładny bukiet łączący stronę owocową i organiczną. Dla kilku osób jedno z trzech najlepszych win degustacji.

14. Michel Coutoux, Puligny-Montrachet 2000

Michel Coutoux jest négociant haute couture, jak powiadają we Francji, czyli typowym dla burgundzkiego zwyczaju przedsiębiorcą-winifikatorem wypuszczającym wina w krótkich, luksusowych seriach (stąd porównanie z kreatorami mody).

Wino niestety zepsute, wtórna fermentacja w butelce.

15. Domaine Etienne Sauzet, Puligny-Montrachet PC La Garenne 2003

Uznany na całym świecie  producent win białych (dwie gwiazdki w RVF). Jego wina znane są ze swej finezji i elegancji i bardzo dobrze się starzeją. PC La Garenne, dość wysoko położone PC, charakteryzuje się winami raczej delikatnymi, zwiewnymi, mocno mineralnymi i nie jest tak znane jak np. PC Les Folatières. Jednak rocznik 2003, przewidziany do degustacji, zmienił ”dane” wielu burgundzkich terroir.

Niestety, raczej rozczarowanie ze względu na brak kwasowości w drugiej części ust. Bardzo ładny, pełny atak, jednak kanikuła nie pozwoliła tej nader obiecującej masie owocu przekształcić się w pełną formę. W czego wyniku otrzymaliśmy wino nieco rozmazane i zbyt miękkie. Świetności apelacji łatwo się można było po tym winie domyślić, lecz nie dało się jej dosłownie poczuć. To tak jakby wielki pisarz udzielił nami wywiadu, lecz nie przedstawił książki.

16. Domaine Leroy, Santenay 1996

Kolejne ”jesienne” wino madame Leroy, lecz, choć o rok młodsze od Côte-de-Beaune, bardziej posunięte w wieku. Nawet za bardzo; o ile w winie przedstawionym wyżej w oznaki schyłku pięknie wpisywała się nieprzemijająca młodość, o tyle w tym winie mocne nuty używek (kawa, herbata, tytoń) zagarnęły zanadto przestrzeń. Wino wszak nadal żywe, dystyngowane, odchodzące powoli i nobliwie jak bohater ”Śmierci w Wenecji”.

17. Hubert de Montille, Pommard PC Les Pezerolles 1996

Z rodem Montille’ów mogli zapoznać się bliżej uczestnicy degustacji lutowej w roku 2006, lub widzowie słynnego „Mondovino”. Nestor rodu Hubert jest jego głównym, „białym” bohaterem; co prawda sprzecza się niekiedy z synem Etiennem, który dzisiaj już samodzielnie prowadzi posiadłość, oraz z córką, piękną Alice, jednak wszyscy Montille’owie są przedstawieni jako strażnicy winiarskiej Europy rodzinnej
i jej tradycji (posiadłość należy do rodu od 400 lat). Osobom uczestniczącej
w burgundzkiej degustacji po raz pierwszy przypomnę pisane już przez mnie słowa:
Wina Montille’ów, przede wszystkim te tworzone przez Huberta do roku 1998, uchodzą za wcielenie Burgundii tradycyjnej, nie idącej na żadne kompromisy
ze smakiem nowoczesnym. To jedne z tych win, które wymagają długiej kwarantanny i często nie osiągają dojrzałości przed 15, a w najlepszych rocznikach nawet 20 rokiem życia. Sprawia to, że nie zawsze wina te podobają się podczas degustacji porównawczych, gdyż bronią do siebie dostępu swą twardością; zdarza się, że niekiedy po drodze nie dochodzą do apogeum (powiada się o nich, że „umierają stojąc”), przeto ich wybór do degustacji jest zawsze powiązany
z ryzykiem; jak pisze jeden z krytyków elegancko: „młodsze wina de Montille’a są nieco zbyt wzniosłe”. Jednak wielu komentatorów francuskich ceni wina Montille’ów nadzwyczaj wysoko, uznając posiadłość – nie wiedzieć czemu nie cenioną przez Anglosasów; nieobecną w Parkerowskich „Winach świata” w wydaniu z roku 2000, lekceważoną przez Hugh Johnsona i nawet przez Andrew Jefforda – za absolutnie pierwszoplanową w Côte-de-Beaune. Znam takich miłośników burgundów, którzy wina robione przez Etienne’a, czyli wina z ostatnich 6-7 lat, uznają za zbyt łagodne w porównaniu z winami ojca, sam Etienne mówi, że religijna asceza młodych win ojca nieco go odstręcza.

Montille’owie mają 9,5 ha winnic, z tego ponad 7 w samym Pommard i Volnay, gdzie powstają ich najlepsze wina. Nie są one, poza rzadkimi wypadkami, szaptalizowane (szaptalizacja jest w Burgundii, podobnie jak w Bordeaux, zabiegiem częstym). Ekstrakcja jest łagodna, bardzo lekka; nie szuka się tu win z wielką materią; naturalną siłę (mocne garbniki i kwasowość) dają tutejsze siedliska, zwłaszcza te
w Pommard. Winogrona nie są zbierane zbyt późno, by uniknąć właśnie nadmiaru „ciała”; uprawa winnic jest określona jako „bio”, czyli organiczna. Hubert de Montille nie stosował pełnego odszypułkowania ani maceracji przedfermentacyjnej. Nowych beczek kupuje się co rok tylko od 20 do 30%.
Najbardziej znanym winem Montille’ów jest Pommard PC Les Rugiens (terroir uznawane za bodaj najlepsze w apelacji, ale dające wina potężne, z dużą kwasowością). Jest to jedno z najbardziej znanych win Premier Cru w całej Burgundii.Dzisiejsze wino, PC Les Pezerolles, jest siedliskiem dającym wina nieco delikatniejsze.

Jedno z najlepszych win degustacji, jedno też z najtrudniejszych; dość drobna, ale żylasta materia na ostrzu wysokiej kwasowości utworzyła wino subtelne, lecz nie zmysłowe, eleganckie, lecz nie wdzięczne, poważne, lecz nie męczące. Burgund, jakich się już niemal nie produkuje. No i przepiękny bukiet ze śliczną nutą świeżych malin, bodaj najpiękniejszy ze wszystkich degustowanych win, bardzo dobre zakończenie degustacji. Dla prowadzącego i jeszcze dwóch osób jedno z trzech najlepszych win degustacji.

Podsumowanie

Jakie odpowiedzi na trzy postawione wyżej tematy przyniosło nasze spotkanie?

Wina z Domaine Leroy skonfrontowane z innymi burgundami nie uderzyły swym nadzwyczajnym wobec nich poziomem. Trzeba jednak przypomnieć, że pochodziły one z mniej prestiżowych apelacji; ostatecznie pojedynek Santenay z Gevrey-Chambertin PC to nieco walka Dawida z Goliatem. W tym kontekście świetność prostego Côte de Beaune, najstarszego wina degustacji, mówi wiele o możliwościach posiadłości Leroy. Nieco rozczarowały natomiast jej wina białe (ogólnie wina białe gorzej się zaprezentowały niż podczas degustacji 2006).

Drugi temat: Gevrey-Chambertin, został zagrany przez wszystkie cztery wina bardzo ciekawie. Nawet jeśli były między nimi nie tak małe różnice jakościowe, wszystkie okazały się ciekawe i przedstawiały różne, lecz połączone jednym mianownikiem (obfita materia nie pozbawiona głębi) możliwości tutejszych win. Z pewnością była to dla tego village bardzo pomyślna degustacja, a dwa wina były wprost zachwycające.

Sądzę, że najwyraziściej zaprezentował się temat najtrudniejszy: różne szkoły winifkacji burgundów. W teorii można powiedzieć wiele, ale gdy przychodzi co do czego, podczas konkretnych degustacji, różne podziały i ”filozofie” winifikacji są trudno uchwytne. Tymczasem wina bardzo dobrze oddawały naszą wiedzą o poszczególnych producentach i różnice między ich podejściem były wyraźnie uchwytne. Ku pewnemu memu zaskoczeniu uczestnicy degustacji najwyżej ocenili wina tradycyjne.

Przy okazji wszystkich powyższych tematów mogliśmy również nabrać kilku przypuszczeń co do jakości roczników ostatniej dekady. Pojedynek 1999/2000 wygrał u nas lepiej zresztą notowany przez prasę rocznik 1999; rocznik 2000 dla czerwonych burgundów okazuje się nieco za miękki. 2002 potwierdził swe dobre recenzje, tak dla win czerwonych i białych. Jedyne wino z 2003 ujawniło od razu całą problematyczność rocznika. W sumie była to degustacja interesująca, w moim odczuciu przede wszystkim poglądowa, okraszona kilku znakomitymi i rzadkimi, niemal niedostępnymi winami. Nie była ona tak euforyczna jak degustacja lutowa roczników 1995 i 1996, ale też wina wówczas przez nas pite były o wiele starsze.

Na kolejnej degustacji burgundzkiej, również bez żartów, ba, poważnej śmiertelnie, gdyż mającej objąć wyłącznie GC, zetrzemy się z Burgundią po raz trzeci. Oj, będzie się działo!

powrót do strony głównej