o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursów

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIŻSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Wojciech BOŃKOWSKI
BAROLO & BARBARESCO - kurs ENO3
Warszawa, 19.05.2007


Barolo i Barbaresco uważane są powszechnie za najlepsze wina włoskie i jedynie garstka najbardziej fanatycznych wyznawców Brunello ma odwagę poddawać ten aksjomat w wątpliwość. Elementem tej „najlepszości” teoretycznie jest też wyjątkowa długowieczność tych win. Problem w tym, że rzadko pojawia się okazja spróbowania dojrzałych roczników. Pławimy się w Barolo 2001 i 2003, na rynku pojawi się zaraz Barbaresco 2005, ale konia z rzędem temu, kto znajdzie w sklepie ponoć świetny do picia dzisiaj 1974.

Dlatego wraz z 14 kursantami poddaliśmy Barolo i Barbaresco najtrudniejszemu z testów. Zaprezentowałem piętnastkę win z roczników sięgających od 2001 do 1958, aby przekonać się, jak wina na bazie Nebbiolo znoszą próbę czasu, czy warto na nie czekać i wydawać niemałe pieniądze. Zmierzyliśmy się z czterema legendami ostatnich dekad: wybitnie udanymi rocznikami 1989 i 1996 oraz bardzo dobrymi 1990 i 1995; sięgnęliśmy wreszcie po wina naprawdę stare.

Wnioski? Najbardziej oczywisty: Barbaresco nie ustępuje Barolo. Niby jest, wedle stereotypu, winem lżejszym, mniej garbnikowym, do nieco mniej długiego starzenia, ale takie butelki, jak Santo Stefano 1996 od Giacosy czy Castello di Neive 1974 pokazały, że w istocie najwięcej zależy od stylu producenta i nie należy formułować w tej dziedzinie sądów obowiązujących zawsze i wszędzie.

Drugi wniosek był identyczny do tego, który podsunęła podwójna degustacja Chianti i Brunello z lat 90-tych. Hierarchia roczników ustalona „z góry”, to znaczy przez prasę winiarską przy współpracy producentów, obowiązuje jedynie w ograniczonym zakresie. Większość ocen jest po prostu formułowana zbyt wcześnie. Wyżej podpisany brał na przykład w maju tego roku udział w przekrojowej degustacji Barolo 2003 i Barbaresco 2004, po której w magazynach winiarskich na całym świecie ukazały się (mniej lub bardziej dogłębne) oceny tych roczników. Tymczasem na warsztat powinno się dziś brać wina z rocznika 2000 lub 1999, bo dopiero teraz, po 3-4 latach dojrzewania w butelce, można wyrobić sobie trafne zdanie o tak skomplikowanych apelacjach, jak Barolo i Barbaresco. Ogólnie rzecz biorąc nie ulega wątpliwości, że roczniki gorące, które z powodu niższej kwasowości i miększych garbników smakują dobrze za młodu i przez niektórych dziennikarzy oceniane są bardzo wysoko, nie wytrzymują zbyt dobrze próby czasu.
Po dziesięciu latach często wyprzedzane są przez roczniki „ciche”, chłodne, niekiedy deszczowe, gdy grona nie dojrzały tak znakomicie, ale za to wina zachowały świeżość i kwasowość, która na dłuższą metę okazują się pożądane. Mało hołubione 1993 i 1998 okazały się w naszej degustacji ciekawsze i bardziej obiecujące na przyszłość aniżeli 2000 (czy 1997, którego akurat nie degustowaliśmy).

Wniosek trzeci jest tautologiczny, ale jak nasunął się wszystkim uczestnikom kursu. Barolo i Barbaresco są największymi winami włoskimi. A może i najwspanialszymi w całej Europie. Długowieczność nie jest tej wielkości jedynym czynnikiem, ale, by tak rzec, malowniczo ją potwierdza. Romantyczna wzniosłość Giacosa Santo Stefano 1996, źródlana czystość Rinaldi Barolo Brunate 1990, nastoletnia energia Castello di Neive 1974, metafizyczna harmonia Borgogno 1958 to wcielenia wielkości absolutnej, nie podlegającej dyskusji, jak wielkość Piero della Franceski czy Vivaldiego. Nie wątpię, że podobnych emocji dostarczy powtórka tej degustacji (inne wina w tych samych rocznikach), na którą zapraszam we wrześniu.

*****
2001
Znakomity rocznik. Bardzo alkoholowe, kompletne wino z bardzo dojrzałych owoców, z szerokim, szybko ewoluującym bukietem i dobrym ciałem, doskonałe do średniego i długiego starzenia.
(Opisy roczników zaczerpnięte z tabeli firmy Renato Ratti, 2002).


Elvio Cogno Barolo Ravera 2001
Mocno idąca w górę w ostatnich latach posiadłość. Sławę zdobyła winem Vigna Elena, powstającym w 100% z klonu Nebbiolo Rosé, używanego zwykle w mikroskopijnych ilościach. Za najlepsze wino Valtera Fissore uważam jednak Raverę, utrzymaną w stylu rozsądnie tradycyjnym. Wino wciąż młode, ale pokazujące pewną ewolucję (nuty czekoladowe i zbożowe), mocne, intensywne, bezpośrednie, garbnikowe, za to z niezbyt wysoką kwasowością. Można je pić już dziś, choć lepiej za lat 5.

Fratelli Giacosa Barbaresco Rio Sordo 2001
Nie jest to producent z pierwszego szeregu, ale i o nim mówi się, że w ostatnich latach poczynił znaczące postępy. Mam z winami braci Giacosa problemy, odstręczają mnie ich bardzo zredukowane bukiety (które roboczo przyrównuję do „psa u fryzjera”), co jednak większości uczestników degustacji nie przeszkadzało. Wino dość już gotowe do picia, również z nutami ewoluowanymi; w ustach ładna rzutkość i świeżość, dobre garbniki, wino bardzo zadowalające w swojej niskiej cenie.

*****
2000
Wielki rocznik. Złożone wino o mocnej strukturze, z intensywnym bukietem i bogatym, owocowym smakiem podpartym mocnymi garbnikami. Kolejny wspaniały rocznik przeznaczony do długiego starzenia.

Pio Cesare Barbaresco 2000
2000 to rocznik kontrowersyjny, bardzo wysoko oceniony we Ameryce (maksymalna ocena w “Wine Spectator”), przez wielu winiarzy uważany za najsłabszy ze wspaniałej serii 1996-2001, z winami o wysokiej zawartości alkoholu i niskiej kwasowości. Podstawowe Barbaresco od dobrego producenta wypadło nieźle, ale nie wzbudziło zachwytów. Dobra korzenność, nuty orzechowe, brakuje nieco świeżości, całość atrakcyjna, ale nieco mniej typowa od 2001. Wyczuwalne użycie beczki. Z pewnością długowiecznością nie dorówna 2001.

*****
1998
Wybitny rocznik. Mocno zbudowane, alkoholowe, intensywne i skoncentrowane wino z bogatym, trwałym bukietem i ciepłym, mocnym posmakiem. Wspaniale owocowe, majestatyczne, potężne wino doskonałe do długiego starzenia.

Marcarini Barolo La Serra 1998
Podobnie jak w czasie dwóch degustacji Chianti-Brunello 1998 okazał się czarnym koniem wśród roczników. Przyćmiony swego czasu przez 1997 i 1999, można go kupić we Włoszech i Niemczech po nieraz bardzo niskich cenach – to prestiżowe Barolo od dobrego producenta wypatrzyłem za 25 €. Marcarini reprezentuje bardzo tradycyjny styl Barolo, co widać już po lekko pomarańczowiejącym kolorze. Dużo finezji, mało koncentracji, początki ewolucji (dym i inne nuty jesienne), dobra złożoność, szlachetność, z pewnością może czekać jeszcze co najmniej 5 lat. Ostra, przenikliwa mineralna kwasowość typowa dla rocznika daje winu dużo świeżości. Mocne garbniki. Doskonały przykład tradycyjnego Barolo.

*****
1996
Wielki rocznik. Wino potężnie zbudowane, o mocnej strukturze z twardymi garbnikami, wysoką kwasowością, złożonym bukietem i bogatym, z wolna rozwijającym się smakiem. Potężne, klasyczne Barolo idealne do długiego starzenia.
Serio & Battista Borgogno Barolo Cannubi 1996
Mniej znana firma, posiadająca jednak fenomenalnie położone parcele w najsłynniejszym cru w Barolo – Cannubi. Wyraźna ewolucja w zapachu wobec 1998 (zgodnie z charakterem obu roczników), słynna nuta konfitury truskawkowej, częsta w winach z gminy Barolo. Spora kwasowość, nieco zieloności, wino wciąż bardzo młode, wytrzyma 10 lat i więcej. Ale nieco słabnie w kieliszku. Solidne wino, ale dalekie od wielkości najlepszych z 1996.

Bruno Giacosa Barbaresco Santo Stefano di Neive 1996
Sprawiedliwość Bruno Giacosie, jednemu z papieży Piemontu, oddać mogą tylko określenia najmocniejsze – tytan, gigant, mistrz. Jego Barbaresco 1996 jest winem potencjalnie monumentalnym. Podobnie jak w powyższym Barolo wyraźne nuty ewoluowane (ściółka leśna), sporo mineralności, wino przede wszystkim zwarte, solidne, kamienne, imponujące masą i budową. Bardzo duża koncentracja jak na Nebbiolo. Uczestnicy degustacji wysuwali zastrzeżenia, że jest to wino może zbyt masywne jak na Barbaresco (które wedle stereotypu ma być elegancką, „kobiecą” wersją Nebbiolo), co jednak nie dziwi zważywszy rocznik i producenta. Wino potwierdza, że dobre butelki z 1996 dożyją czterdziestych urodzin.

*****
1995
Dobry rocznik. Dał wina od dobrych do znakomitych, a różnice powstały wskutek dwóch gwałtownych burz gradowych. Dobre ciało, bogata, intensywna perfuma, ogólnie rzecz biorąc wina eleganckie. Do średniego starzenia.

Paolo Scavino Barolo Rocche dell’Annunziata 1995
Dla niektórych (w tym wyżej podpisanego) najlepszy producent stylu nowoczesnego, ze względu na finezję i czystość win. Scavino ze słynnej winnicy Rocche robi zazwyczaj bardzo drogą Riservę, jedynie w 1993 i 1995 wino zabutelkowano jako „zwykłe” Barolo. Ciekawe porównanie rocznika 1995 i 1996 – zgodnie z wiedzą książkową na tle masywnego 1996 jego starszy brat pokazał finezję i soczystość. Wspaniała jakość owocu (porzeczki, jeżyny), wino niezwykle atrakcyjne, wyważone, błyskotliwe, ze świetną fakturą, nieco poza czasem – wydaje się młodsze niż oba 1996. Po chwili pojawiają się nuty kawowe. Wspaniała butelka, obezwładniająca nie masą, lecz harmonią.

Tenuta Cisa Asinari dei Marchesi di Grésy Barbaresco Martinenga 1995
Bardzo znana posiadłość, ceniona szczególnie za długowieczność swych win. W 1995 jej Barbaresco jest jednak lekkie i raczej się już nie poprawi. Wciąż sporo świeżości z lekką nutą pieprzną, ale niska kwasowość i całkiem stopione garbniki wskazują, że nie ma tu na co czekać. Nieco rozczarowuje brakiem aromatu i głębi.

*****
1993
Dobry rocznik. Wino o dobrej substancji i trwałości, intensywnych, charakterystycznych zapachach i mocnych garbnikach. Doskonałe do średniego starzenia.

G. D. Vajra Barolo Bricco delle Viole 1993
W połowie lat dziewięćdziesiątych rocznik ten uchodził za bardzo dobry, ale został zupełnie zepchnięty w cień przez znakomitą serię 1996-2001. A jeden wielki winiarz Aldo Vaira dał nam w 1993 arcydzieło, a znając cenę (25 € w winotece w Albie) można tylko kręcić głową z niedowierzaniem. Fizjonomia rocznika podobna do 1998 – wino bardzo świeże, żywe, mineralne, o wiele mniej ewoluowane, niż można by się spodziewać. Znać oczywiście czternaście lat dojrzewania w lekko amarantowym kolorze, ale ileż tu kwiatowości, świeżego owocu, wciąż tonicznych garbników. Wszystko, czym powinno być Barolo, a nawet więcej. Wielkie wino.

*****
1990
Wybitny rocznik. Złożone, podniecające wino o wielkiej strukturze, harmonii i spójności; eleganckie, bogate i rozłożyste zapachy; szczodry, bogaty smak; finezyjne i harmonijne garbniki; wspaniała substancja i wybitna długowieczność.

Giuseppe Rinaldi Barolo Riserva Brunate 1990
1990 od początku był dzieckiem szczęścia. Choć nastąpił po bardzo udanych 1988 i 1989, do dziś towarzyszy mu etykietka rocznika „historycznego”. Wielu winiarzy zżyma się na tę sławę wskazując, że 1989 dał Barolo głębsze i bardziej klasyczne. Taką opinię usłyszałem swego czasu od Giuseppe Rinaldiego. Aż strach pomyśleć, jak smakuje jego 1989, bowiem Barolo Brunate 1990 wynegocjowane z prywatnej rezerwy Rinaldiego okazało się winem… kompletnym, absolutnym, niezapomnianym, magicznym. Głębia, młodość, świeżość, integracja, właściwie żadnego śladu ewolucji, wino napięte, elektryzujące, taniczne, z niesłychanym polotem i szykiem. Żadnych wad, żadnych arrière-pensées, żadnych myśli poza tym winem, czyste skupienie, czysta poezja mineralnego owocu Barolo. Wino dekady, na równi z niedawno z degustowaną Rancią 1990.

Produttori del Barbaresco Riserva Vigneti in Pora 1990
Być może zostaliśmy ukarani za niezwykłe przeżycie, jakim było Barolo Rinaldiego, bowiem bardzo dobre Barbaresco Pora 1990 wypadło nie najlepiej. Bardzo wyraźna ewolucja – nuty starej szafy i przetrzymanej konfitury, po chwili w kieliszku niuch madery – wskazują, że wino nie było przechowywane w dobrych warunkach. Nie całkiem martwe, ale w sumie nieciekawe. Szkoda, bo druga butelka tego wina z tego samego źródła degustowana w styczniu była świetna.

*****
1989
Wielki rocznik. Wino o mocnej strukturze i znakomitej równowadze, szerokim, intensywnym i złożonym bukiecie. Szczodry, pełny smak z eleganckimi garbnikami, znakomitą strukturą i długowieczną witalnością.
Giacomo Brezza Barolo Cannubi 1989
Rocznik znakomity, gorzej z korkiem: to wino od solidnego tradycyjnego producenta było nieco wadliwe. Ale nie aż tak, byśmy nie wyczuli pod wadą znakomitej świeżości, nut czarnej porzeczki przywodzących na myśl wino trzyletnie. Także dobra mineralność. Nos bliski wybitności, usta nieco obciążone przez wysoki alkohol, nie mogą się równać z Rinaldim 1990 (co może?). Potwierdzenie najwyższej klasy rocznika, który stał się obecnie bardzo trudny do zdobycia i kosztowny.

*****
1982-1958
Ostatni akt degustacji to prezentacja czterech win zdecydowanie starszych. W mniejszym stopniu chodziło tu o rozważanie wad i zalet poszczególnych roczników, bowiem jak wiadomo w tym wieku „nie ma dobrych win, są tylko dobre butelki”, a w życie winomana wkrada się duża dawka przypadku. Inne obyczaje uprawy winorośli i winifikacji, warunki higieny w piwnicy i przy butelkowaniu, kilkudziesięcioletnie składowanie w nieznanych warunkach, butelki przechodzące z rąk do rąk – to wszystko wpływa decydująco na jakość wina i sprawia, że takie wiekowe okazy z konieczności degustuje się inaczej, niż wina 10- czy 15-letnie. Nam fortuna sprzyjała – trzej z czterech weteranów istotnie zachwycili.

Cordero di Montezemolo Barolo 1982
Firma (obecna także w Polsce) reprezentuje dziś styl nowoczesny, ale na początku lat osiemdziesiątych zaliczana była do czołówki tradycjonalistów. Wino zdecydowanie wiekowe, dużo nut trzeciorzędnych (stare drewno, kawa z mlekiem, nalewka), zmysłowe, przyjemne, bardzo stopione; garbniki niemal zupełnie przetrawione, całość nieco już schodząca, i to raczej z powodu przechowywania w nienajlepszych warunkach, bo wino wydaje się ciut płaskie i matowe, brak mu błysku wielu innych Barolo z tej degustacji.

Alfredo & Giovanni Roagna Barbaresco Crichët Pajé 1978
Producent dziś (i wówczas) mało znany. Dobra za to parcela i znakomity rocznik, który wraz z 1974 i 1982 staje na podium dwudziestolecia 1970-89. Wciąż zwarty, zdrowy kolor jest znakomitą zapowiedzią dla tej butelki. Wino ewoluowane, wiekowe, orzechowe, ale absolutnie nie za stare. Delikatność i stopliwość naprawdę starego Nebbiolo, lekkie nuty mleczne (typowe café au lait), końcówka może nie telluryczna, ale świeża, mineralna, przekonująca. Wino trzeba już wypić, ale naprawdę robi dobre wrażenie. Kupione w Niemczech za niespełna 40 €!

Castello di Neive Barbaresco Santo Stefano 1974
Historyczna posiadłość, ongiś jeden z największych posiadaczy ziemskich w Barbaresco. Wśród znawców cieszy się sławą solidnego producenta win z starym stylu, szczególnie w latach 50-tych i 60-tych. Santo Stefano, które w tym roczniku nie było nawet najlepszym winem tego producenta (powstała również Riserva), okazało się winem wspaniałym. A ściślej rzecz biorąc, wspaniale zachowanym, niebywale jak na 33 lata świeżym i ostrym. Zdecydowany przerost kwasowości – właśnie dlatego tak się dobrze przechowało; co za młodu mogło wydawać się wadą, okazało się polisą ubezpieczeniową na życie. Stoi mocno na nogach, choć może nie ma tu niezapomnianej głębi czy złożoności. Mocne potwierdzenie niezrównanej wśród win włoskich długowieczności Nebbiolo.

Giacomo Borgogno & Figli Barolo Riserva 1958
Historyczna firma Borgogno jest wyjątkowa pod wieloma względami, a jednym z nich jest unikalna polityka wypuszczania starych roczników: każda butelka z kilkudziesięciotysięcznej rezerwy jest komisyjnie otwierana, dekantowana i uzupełniana winem z tego samego rocznika (!) i dopiero w takim „gwarantowanym” stanie trafia do sprzedaży. Ja podałem wino kupione w Niemczech, prawdopodobnie wypuszczone z piwnic Borgogno pod koniec lat osiemdziesiątych – wskazywał na to dobrze zachowany korek i dość wysoki poziom wina w butelce. Co powiedzieć o niemal 50-letnim Barolo? Takie wina pija się kilka razy w życiu.
Z pewnością żywe, a nawet więcej. Kolor bardzo jasny, przejrzysty, przypominający porto tawny. Bukiet głęboki, trudny do zanalizowania, z nutami ziołowymi, może nie tak bardzo ewoluowanymi. Usta zaskakująco świeże, niemal cytrynowe, garbników już raczej nie ma. Największe wrażenie robi czystość – nie ma tu żadnych nut nieprzyjemnych, piwnicznych, wino jest otwarte, bezproblemowe, spójne. Nie ma tu może obiektywnie pojmowanej „wielkości”, ale wydaje się to kwestią zupełnie bez znaczenia wobec niebywałej harmonii tej butelki. Tajemnica Barolo: wino smakuje jak wino dziesięcio- i stuletnie zarazem.

powrót do strony głównej