o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursów

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIŻSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Marek BIEŃCZYK
BORDEAUX 1986 –1998 - kurs ENO 3
Warszawa, 20.05.2006


Celem degustacji było przedstawienie na przykładzie kilkunastu win dwóch roczników uchodzących w Bordeaux za znakomite. 1996 na Lewym Brzegu jest najlepszym rocznikiem w przedziale między 1991 a 2004 (tylko amerykański Wine Spectator ponad 1996 stawia 1995). Z pewnością przerasta go rocznik 2005, uznany już za historyczny, natomiast bardzo mocno nagłośniony 2000 wedle opinii wielu komentatorów raczej nie przebija roku 1996, a w wypadku wielu win jest być może nawet słabszy.
Rocznik 1998 na Prawym Brzegu jest najlepszy dla tej części regionu w tym samym przedziale lat 1991-2004, przy czym 2000 - w przeciwieństwie do Medoka - nie wchodzi tu w konkurencję.

Drugim celem było przedstawienie win, które z rynku szybko znikają. Mieliśmy świadomość, że takiego składu za parę lat nie dałoby się skompletować i że jest to właściwie już ostatni dzwonek, by tak pełną degustację przeprowadzić. Jako dodatek wybraliśmy dwa wina z roku 1986, równie doskonałego co 1996 rocznika, o podobnym profilu klimatycznym. Jedno z nich, Léoville Las Cases, należy do kilkudziesięciu najlepszych win świata kiedykolwiek wyprodukowanych.

Używane skróty odmian: cabernet sauvignon = Cs, merlot = M, cabernet franc = Cf petit verdot = Pv. Przy odmianach podaję przeciętny skład procentowy win.

DEGUSTOWANE WINA:
Prawy Brzeg 1998:

1. Château Clos Fourtet 1998 Saint-Emilion
Premier Grand Cru Classé B. 80 tys but. M 80%, Cs 15% Cf 5%. Wśród 7 posiadłości swej kategorii uznawany za jeden z najbardziej regularnych w ostatnich latach. Wielu krytyków uważa tutejszy 2003 za najlepsze wino Prawego Brzegu. Clos Fourtet to jeden z najstarszych zamków w apelacji; najlepsze wina zaczął jednak wytwarzać dopiero w latach 90-tych. Znany z win dość potężnych, mocno zbudowanych, co udowodniła niedawna degustacja rocznika 1999 na kursie „Ikony Francji”. Styl daleki od nowych mód, uciekających od win z mocną budową. Winnice są położone na zboczach w sąsiedztwie miasteczka, tzw. côtes. Winifikacja tradycyjna, w stalowych kadziach, część drugiej fermentacji odbywa się w beczkach (w zależności od rocznika - od 65 do 100%). Dwie gwiazdki w przewodniku Bettane’a.

2. Château Petit Village 1998 Pomerol
M 65%, Cs 18%, Cf 17%. 58 tys. butelek. Usytuowany w centrum apelacji, na najlepszych gliniasto-wapiennych glebach Pomerol. Sąsiadami Château Petit Village są dwie słynne posiadłości Evangile i Vieux Château Certan. Posiadłość miała swoje wzloty i upadki, nie należy do ścisłej ekstraklasy apelacji, lecz z pewnością plasuje się wysoko, w ostatnich latach wysoko dobrze oceniana. Rocznik1998 uznawany za najlepsze wino tej posiadłości od 1982 roku. Winifikowane przez ekipę słynnego Lynch-Bages (Pauillac). Winifikacja tradycyjna. Przeciętnie 75% nowej beczki. Win o sporej strukturze, ale dość szybko dojrzewające. Gwiazdka u Bettane’a.

3. Château Le Moulin 1998 Pomerol
Ledwo 2,4 ha, mniej niż 10 tys. butelek rocznie. M 75%, Cf 25%. Położony w płn.-zach. części apelacji. Styl nowoczesny, bogaty. Winifkacja w kadziach drewnianych; bardzo niska wydajność z ha. 100% nowej beczki. Posiadłość znana od kilku lat. Cytacja u Bettane’a, rzadkie wino.

4. Vieux Château Chauvin 1998 Saint-Emilion
Wino kuriozum, powstałe tylko w jednym, tym właśnie roczniku (i od razu wysoko ocenione – na 91 pkt. – przez Parkera). W tymże roczniku właściciele Chateau Chauvin (Grand Cru Classé w Saint-Emilion) kupili część wystawionej na sprzedaż posiadłości sąsiada i z najlepszej parceli zrobili nasze wino. Później odnośne władze uznały, że sprzedaż nie była prawnie legalna (we Francji istnieją ostre przepisy regulujące sprzedaż posiadłości winiarskich). Jesteśmy jednymi z nielicznych, którzy tego wina efemerydy (niemal 100% merlot) się napiją.

5. Château Pavie-Macquin 1998 Saint-Emilion
Grand Cru Classé, w kolejnej klasyfikacji ma szansę na awans do kategorii wyższej.
M 70%, 25% Cs, 5% Cf. Jedna z największych karier w ostatnich latach; wszystkie wina, począwszy od 1998, uznane za znakomite. Należy do Jean-Luc Thienponta, jednego z najważniejszych winiarzy bordoskich. Kiedyś doradzał tu Michel Rolland, obecnie Stéphane Derenoncourt, mistrz mikroutlenienia - to wiele znacząca zmiana. Wina starzone długo (ok. 20 mies.); 65% nowej beczki. Posiadłość położona na zboczu, blisko miasteczka, na tzw. Côte Pavie. 60 tys. butelek Dwie gwiazdki u Bettane’a.

6. Château Beau-Séjour-Bécot 1998 Saint-Emilion
M 70%, Cf 24%, Cs 6%. 60 tys. butelek. Premier Grand Cru Classé B. Bukiet tutejszych win słynie z nut truflowych i korzennych oraz dość mocnych nut beczkowych. W 1985 wino zostało zdeklasowane (spadło do kategorii Grand Cru Classé), ale dziesięć lat później odzyskało rangę. Położenie na tzw. plateau (gleby wapienne). Winifkacja w stali, starzenie ok. 18-20 mies. (do 90% nowej beczki). Doradza Michel Rolland. Wina są cięższej wagi, najczęściej obsługują dziczyznę. Dwie gwiazdki u Bettane’a.

LEWY BRZEG 1996

7. Château Calon Ségur 1996 Saint-Estèphe
Cs 60%, M 30%, Cf 10%. 400 tys. butelek. Troisième Grand Cru Classé. Najbardziej wysunięta na północ klasyfikowana posiadłość medokańska. Gleby żwirowo-piaszczyste, na grubych złożach wapnia z żyłami żelaza; wyróżnia się trzy odmienne terroirs w obrębie posiadłości. Wina potężne, do długiego dojrzewania; używa się tu sporo vin de presse. Posiadłość zdobyła sławę na początku XX go wieku; uznawana zawsze była za jedną z najbardziej klasycznych w Medoku; po zapaści w latach 70 wróciła do swego poziomu dekadę temu. Wina nie filtrowane, używa się 50% nowej beczki, winifikacja w stali, część win drugą fermentację przechodzi w beczkach. Dwie gwiazdki u Bettana.

8. Château Montrose 1996 Saint-Estèphe
Deuxième Grand Cru Classé. 230 tys. butelek pierwszego wina, 110 tys. drugiego (Dame de Montrose) Cs 65%, M 25%, Cf 10%. Posiadłość położona tuż przy rzece; panuje tu wyjątkowy mikroklimat. Winifikacja w stali i dużych kadziach drewnianych; używa się względnie mało (ok. 40%) nowej beczki. Wino znane ze wspaniałej klasy garbników, należy do klasyków Medoka. Gleby kamieniste na grubej warstwie wapnia. Niegdyś w tutejszych winach bywało jeszcze więcej cabernet (w Saint-Estèphe uprawia się więcej merlota niż w innych medokańskich apelacjach), co sprawiało, że trzeba było czekać 20 lat, aby garbniki się zmiękczyły; w latach 80 tych zmieniono nieco proporcje. Montrose najlepiej żeni się z młodą jagnięciną. W zeszłym roku ta rodzinna posiadłość została niestety sprzedana. Dwie gwiazdki u Bettane’a.

9. Château Pontet-Canet 1996, Pauillac
Cs 61%, Merlot 32% Cf 5%, Pv 2%. Cinquième Grand Cru Classé ; powszechnie uważa się, że powinien się znaleźć dwie kategorie wyżej. 480 tys. butelek. Wielkie dni tej posiadłości nastały w latach 90-tych. Niektórzy uważają tutejsze wina za najbardziej rasową, czystą ekspresję Pauillaka. Znane z bukietu, w którym smoła miesza się z aromatami hawany (ponoć typu Lusitania). Pontet-Canet nie jest tak drogi jak niektóre inne pauillaki, lecz bardzo regularny. Bodaj najlepsza relacja jakości i ceny w apelacji. Winifikacja tradycyjna, druga fermentacja w beczkach w przypadku merlota. Gleby kamienne, pod nimi wapienie. Posiadłość znana z bardzo starannej selekcji gron idących do pierwszego wina. Jej bezpośrednim sąsiadem jest Lafite-Rothschild. Dwie gwiazdki u Bettane’a. Rocznik 2005 uznany za jedno z najlepszych win w całym Bordeaux.

10. Château Grand Puy Lacoste 1996 Pauillac
Cs 70%, M 25%, Cf 5%. 195 tys. but. Cinquième Grand Cru Classé. Styl mocno wytrawny, surowy. Gleby kamieniste 20 m n.p.m. (Mouton leży na 45 m n.p.m.). Winifikacja w stali, nowej beczki do 50%. Rocznik 1996 uznany przez Parkera za jedno z najlepszych win Medoka. Wina znane z dobrych cen, w powszechnej opinii powinny być sklasyfikowane dwie kategorie wyżej. Wino zyskało światową sławę po 1945 roku.
Jedna gwiazdka u Bettane’a.

11. Château Ducru Beaucaillou 1996 Saint-Julien
Rocznik 1995 uznany przez Wine Spectatora za wino roku. Deuxième Grand Cru Classé, przez niektórych uważany za tzw. „supersecond”, czyli wino z drugiej kategorii osiągające poziom Premier Grand Cru Classé. Wino finezyjne, nie masywne, wyjątkowo harmonijne. Cs 70%, M 25% Cf 5%. Winifikacja w połowie w stali, w połowie w betonie. Do 65% nowej beczki. W wielu rocznikach wino wygrywa degustację z Premier Grand Cru Classé. Za rocznik 1996 Parker przyznał 96 punktów. Pod koniec lat 80-tych wina tej posiadłości były zarażone bakteriami panoszącymi się w piwnicy; trzeba było wszystko zburzyć i budować od nowa. Gleby kamieniste (graves profondes), posiadłość leży na pierwszym wzniesieniu od rzeki i cieszy się wyjątkowym mikroklimatem.

12. Château Léoville-Poyferré 1996, Saint-Julien
450 tys. butelek. Cs 60%, M 30%, Pv 8%, Cf 2%. Deuxième Grand Cru Classé. Uważa się, że ma w apelacji najlepszą ekspozycję, równą Léoville Las Cases, i bodaj najlepsze (wraz z tymże Las Cases) terroir. Wina długowieczne, na ogół epickie, mocne, bliskie w stylu Pauillakom. Doradza tu Michel Rolland, wcześniej wizerunek posiadłości utrwalił słynny Emile Peynaud, który nadał winom dzisiejszy charakter, nie tak „zielony” jak w przeszłości bywało. Gleby kamieniste (graves profondes) i piaszczyste. 65% nowej beczki, część drugiej fermentacji w beczkach, wina niefiltrowane. Dwie gwiazdki w przewodniku Bettane’a. 93 punkty u Parkera za 1996.

13. Château Palmer 1996, Margaux
Deuxième Grand Cru Classé, 240 tys. butelek (w tym Alter Ego, druga etykietka uważana niekiedy za najlepsze drugie wino Medoku). Zwraca uwagę duża zawartość merlota w kupażu: aż 47%. Ponadto: Cs 47%, Pv 6%. Jedna z największych legend Prawego Brzegu, wspaniałe butelki w latach 20-tych XX stulecia, 1961 uważane za jedno z największych win w dziejach winiarstwa. Wina delikatne, finezyjne; serwuje się do nich raczej indyczkę niż jagnięcinę. Dość długa fermentacja i maceracja w stali (ostatnio zaczyna się przechodzić na kadzie dębowe), 35% nowej beczki, wina nie filtrowane. Dwie gwiazdki u Bettane’a, 91 punktów za 1996 u Parkera.

14. Château Sociando-Mallet 1996, Haut-Médoc
Jedyne wino Lewego Brzegu spoza klasyfikacji 1855. Uznawane powszechnie za najlepsze wino nie klasyfikowane. 450 tys. butelek, Cs 55%, Merlot 42%, Cf 2%, Pv 1%. Posiadłość – choć w szczątkach istniała od dawna – powstała w istocie pod koniec lat 60-tych; położona na północy. Gleby bardzo podobne do gleb w Saint-Estèphe (zwłaszcza Montrose). Wina wyjątkowo długowieczne, o bardzo ciemnej barwie w młodości. Wina nie klarowane i nie filtrowane, do 100% nowej beczki, lecz starzone względnie krótko, ok. 12 miesięcy. Wysoka temperatura fermentacji. Dwie gwiazdki u Bettane’a, 90 pkt za 1996 u Parkera.

LEWY BRZEG 1986

15. Château Lagrange 1986 Saint-Julien
Trosième Grand Cru Classé. Uważany za przykład medoka surowego, wyniosłego, w stylu sprzed lat, dzisiaj mniej popularnym. Jedna z najlepszych relacji jakości do ceny na Lewym Brzegu; duża regularność. 700 tys. butelek, drugie wino, Les Fiefs de Lagrange uchodzi za jedno z najlepszych bordeaux w przedziale 13-15 euro. Cs 65%, M 28% , Pv 7%. 50% nowej beczki, starzenie do 20 miesięcy; używa się tu tylko drożdży rdzennych (co w Bordeaux nie jest nadto rozpowszechnione). Gwiazdka u Bettane’a, 92 pkt za 1986 u Parkera.

16. Château Léoville Las Cases 1986 Saint-Julien
62% Cs, 25% M, 10% Cf, 3% Pv. Deuxième Grand Cru Classé, jednomyślnie uważany za równy pierwszym. Położenie blisko estuarium przynosi tu wyjątkowy mikroklimat (w najlepszej części winnic, zwanej Le Grand Enclos temperatura jest średnio 2 stopnie Celsjusza wyższa niż w apelacji). Selekcja klonów tylko na miejscu (tzw sélection masale). Do pierwszego wina idą tylko najlepsze grona, np. w 1986 jedynie 50% zbiorów. Drugie wino, Clos du Marquis, ma też bardzo dobrą opinię. Niekiedy powstaje też trzecie wino. Do 75% nowej beczki, fermentacje w betonie i kadziach drewnianych.
W każdym roczniku inny typ winifikacji. Filtracja w zależności od typu rocznika. Trzy gwiazdki u Bettane’a, 100 punktów na 100 możliwych za 1986 u Parkera. Złośliwi mówią, że prowadzący degustację wybrał pozostałych szesnaście butelek degustacji jako pretekst do degustacji tej jednej. Niestety mają rację.

Kilka uwag po degustacji

Cóż powiedzieć, degustacja była w mym odczuciu niezwykła. Wielokrotnie zdążyłem już do niej wrócić myślami i przeżyć raz jeszcze w wyobraźni jej największe momenty: bukiet Ducru-Beaucaillou, prześliczną harmonię Pavie-Macquin, stalowy mrok finiszu Lagrange czy piękno – bo jak ująć to inaczej – Leoville Las Cases. Napisałem już wiele entuzjastycznych słów o naszej poprzedniej wielkiej degustacji na ENO 3 – burgundów 1996 i 1995. Wówczas byłem, wraz z uczestnikami, zachwycony, podczas degustacji bordoskiej czułem, poza zachwytem, coś jeszcze – wzniosłość. Czy to dodatkowe uczucie brało się z faktu, że w przypadku tej pierwszej degustacji mieliśmy do czynienia z bezwzględnie wielkimi burgundami, lecz nie wchodzącymi w kilku przypadkach na poziom grand cru, podczas gdy w przypadku tej drugiej byliśmy na wysokości, nad którą już nic nie ma? Czy też z faktu kulturowego: że oto dotykaliśmy nazw (dotyczy to przynajmniej kilku win) legendarnych, znanych wszystkim winomanom świata? Jakkolwiek bądź, pytania przeminą, wspomnienia zostaną.

Oczywiście, wśród degustowanych 16 win zdarzały się butelki słabsze, czy raczej po prostu nie tak wielkie, lecz i tym razem dopisało nam szczęście: żadnej butelki korkowej czy zepsutej. Niektóre wina były już gotowe do picia, inne jeszcze nie – jedynym winem kompletnie niestety zamkniętym, nie sprawiającym w tej chwili frajdy był Palmer; inne, choć jeszcze surowe, jak Pontet-Canet (dla paru osób zwycięzca degustacji – poza Leoville Las Cases, którego, ze względu na niedościgłą klasę, w głosowaniu nie uwzględniliśmy) już dawało wielką przyjemność.

Najsłabszym winem Prawego Brzegu i w ogóle degustacji był Vieux Château Chauvin. Trafił do kieliszków jako pierwszy, niejako na rozgrzewkę. Cóż to znaczy jednak „najsłabszym” – miał piękny bukiet, który zapowiadał w ustach wino wielkie. Takim nie było, brakło nieco materii i finiszu, ale w ocenie wedle systemu amerykańskiego bez trudu zdobyłoby sobie swoje 88 punktów. Towarzyszył mu pomerol Le Moulin, o słabszym bukiecie i ustach pełniejszych, bardzo owocowych, w stylu bardziej garażowo-nowoświatowym. Bardzo dobre wino, z bardzo dobrą kwasowością, promujące picie radosne, nie analityczne; w pamięci jednak nie zostanie.

W zbliżonym, choć potężniejszym i głębszym stylu był Beau-Séjour-Bécot z Saint-Emilion, który bardzo często ma mocne nuty beczkowe (i tak było tym razem), jednak ciekawie wtopione w materię; najbardziej w tym winie urzekały garbniki. Jego sąsiad w klasyfikacji, Clos Fourtet (całkiem inny od rocznika 1999 degustowanego miesiąc wcześniej na kursie ENO2 Ikony Francji), był jeszcze dość zamknięty; dominowała w nim kwasowość, która niosła tryumfalnie w przyszłość piękną materię, w tej chwili bardziej ujawniającą wkład cabernet franc niż merlota. Z kolei w nieco podobnym tonie, w tej chwili bardziej „medokańskim” ze względu na mocną ekspresję cabernetów, ale też ze względu na styl posiadłości, utrzymany był bardzo dobry pomerol Petit Village. Zaprezentował on inną stronę pomeroli: po zmysłowym Le Moulin, opcję bardziej strukturalną, rozbudowaną.

Najbardziej jednak niezwykłym winem Prawego Brzegu okazał się Pavie-Macquin. Otrzymaliśmy tu przykład nader nowoczesnego saint-emiliona, kompletnie innego od obu premier grand cru classé (czyli Clos Fourtet i Beau-Séjour-Bécot); wino z pewnością nie klasyczne w pojęciu bordoskim. Pavie-Macquin uderzało wprost fenomenalną równowagą, sprawiającą wrażenie, jakby wino składało się z czterech równych kwadratów ze sobą zestawionych. Mimo wyrzucenia za drzwi przymiotnika „klasyczny”, powrócił on przez okno: odnosiło się bowiem wrażenie obcowania z czymś tak genialnie proporcjonalnym, że przywołującym poetykę greckich rzeźb – ideałów harmonii, proporcji i równowagi. Zarazem nic w tym winie z kolei „medokańskiego”; ujawniało ono sycące, zmysłowe, erotyczne wręcz smaki merlota; może nawet zbyt sycące, gdyby degustować je zbyt namiętnie i długo.

Między winami Lewego Brzegu też było wiele różnic, wręcz podręcznikowych. Bardzo ciekawy, bardzo oryginalny, zupełnie inny od win pozostałych Calon Ségur potwierdził, że Saint-Estèphe jest apelacją dostarczającą często wina rustykalne, charakterne, przysadziste. To miało też sporo nut zwierzęcych i typową dla Bordeaux kredowość caberneta. Bez elegancji win innych, bardziej szorstkie, niezmiernie ciekawe. Obok inny klasyk apelacji, Montrose, jedno ze zdecydowanie najlepszych win degustacji (wygrało głosowanie u paru osób), wyglądał na brata lepiej ubranego i po lepszych szkołach. Podobna potęga, lecz bardziej ugładzona i niesamowita siła w finiszu, który zdawał się nie schodzić z ust, jakby nie miał z gardłem umowy na spływanie.

Apelację Pauillac reprezentowały dwa wina, oba znakomite. Dla prowadzącego degustację jej czarnym koniem okazał się Grand Puy Lacoste, wino – esencja Medoku, już w pełni wykształcone, z pięknymi garbnikami. Wspomniany Pontet-Canet, surowszy w ustach, jeszcze nie przerobił swej masy w harmonijną całość, ale ukazał wielki, wielki potencjał.

Wina z Saint-Julien również potwierdziły, że istnieje coś takiego, jak typowość poszczególnych villages w Medoku. Ducru-Beaucaillou, dla prowadzącego najlepsze (oczywiście poza Leoville-Las-Cases) wino spotkania nie tyle dało pojęcie o tym, czym jest saint-julien elegancki, złożony wielotonowy, pełen niuansów; co po prostu wcielało absolutną elegancję, absolutną złożoność, zniuansowanie i wielotonowość tego świata. Przy tym winie można było mieć nieprzeparte wrażenie, że obcuje się z dziełem sztuki. Bukiet, autor! Usta, autor! – klaskałem wewnątrz bez końca.

Przy Ducru kolejne wino, Léoville-Poyferré, musiała nieco zblaknąć, tym bardziej, że i ono nie był w pełni wykształcone. To jedno z tych dobrych, wręcz znakomitych win degustacji, które jednak gwoździa w wyobraźnię nie wbiły. O Palmerze (Margaux) już była mowa. To, jeśli można tak powiedzieć, chwilowe rozczarowanie; niestety ta chwila padła na naszą degustację; za dwa, trzy lata wino otworzy się na nowo i zaczaruje kolejnych słuchaczy ENO3 – jeśli da się je jeszcze kupić. Sociando-Mallet, jedyne wino nie klasyfikowane Lewego Brzegu, podane jako bonus, nie rozczarowało, choć, w porównaniu z poprzednimi, miało pewną słabość w finiszu, lekkie niedopełnienie. Pite oddzielnie, wydałoby się bardzo dobrym, w miarę tanim wobec jakości winem.

Wreszcie słów parę o roczniku 1986. Lagrange porwał publiczność, dla wielu uczestników był – poza, czyż trzeba przypominać, Leoville Las Cases – winem najlepszym. Ujął uczestników, co w przypadku narodu polskiego wydać się może rzadkością, swą ascetyczną, zimną, prowadzoną równo jak na rysunku linią przewodnią, znakomitą, świeżą kwasowością, sprawiającą wrażenie, że wino jest jeszcze bardzo młode.
No i Léoville Las Cases, o którym nie powiemy nic. Niech pozostanie żywą legendą Collegium Vini zapisaną w pamięci jej najlepszych członków. Powiem tylko jedno, między 12.45 a 13.14 dnia 20 maja 2006 byłem szczęśliwy.

powrót do strony głównej