o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

ďťż
SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursĂłw

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIĹťSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Andrzej DASZKIEWICZ
SYRAH-SHIRAZ - kurs ENO 2
Warszawa, 28.01.2006


Jedna z najpopularniejszych dziś odmian winogron jeszcze dwadzieścia kilka lat temu nie istniała w powszechnej świadomości miłośników wina. We Francji kryła się w cieniu nazw sławnych apelacji rodańskich, głównie Hermitage, w Australii robiono z niej niemal wyłącznie słodkie, wzmacniane australijskie wersje porto. Dziś na pytanie o ulubioną odmianę gron coraz więcej ludzi odpowiada: shiraz.

Istnieje kilka teorii dotyczących pochodzenia odmiany syrah. Według legend pierwsze krzewy na wzgórzu Hermitage nad Rodanem miał zasadzić św. Patryk, lub, nieco później, wracający z wyprawy krzyżowej rycerz Gaspard de Stérimberg. Miały one pochodzić z Persji (z okolic miasta Shiraz), lub z Egiptu (skąd nad Rodan trafiły dzięki rzymskim legionistom poprzez sycylijskie Syrakuzy, pożyczając przy okazji nazwę). Współczesne badania wskazują raczej na inną możliwość, otóż odmiana musiała się pojawić nad Rodanem dużo wcześniej, być może wyselekcjonowali ją spośród dzikich rdzennych odmian starożytni Galowie. Z jednej bowiem strony duże zróżnicowanie genetyczne rodańskich klonów syrah sugeruje jego długą tam historię, z drugiej zaś wiadomo, że już w czasach rzymskich północna część doliny Rodanu słynęła ze swego wina o charakterystycznym, smolistym aromacie.

Badania genetyczne przeprowadzone w roku 1998 na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis wskazują na prawdopodobnych rodziców syrah. Miałyby to być czerwona odmiana dureza i biała mondeuse blanche występująca dziś głównie w Sabaudii.

Syrah jest odmianą stosunkowo odporną na choroby, jedynym poważniejszym problemem jest podatność na zjawisko, które Francuzi nazywają coulure, a które polega na opadaniu ledwo co zawiązanych owoców i powoduje znaczne obniżenie plonów. W umiarkowanej skali jest to dość korzystne, gdyż obniża zwykle dużą wydajność krzewów i polepsza jakość wina. W większej stwarza poważne problemy, gdyż drastyczne zmniejsza opłacalność uprawy.

Syrah jest jedną z odmian najbogatszych w antocyjany, co sprawia, że szczególnie dobrze nadaje się do wytwarzania win potężnych, długowiecznych, dobrze znosi starzenie w nowych baryłkach dębowych. Problemem dla mniej doświadczonych lub nieuważnych producentów jest natomiast szybkie przejrzewanie owoców na krzakach, okres optymalnej dojrzałości trwa zwykle tylko kilka dni, stąd tak wiele win z tej odmiany jest pozbawionych świeżych aromatów owocowych i orzeźwiającej kwasowości, zwłaszcza w cieplejszych regionach.

Innym problemem win z syrah jest ich podatność na infekcję dzikimi drożdżami Brettanomyces, powodującą pojawienie się w winie silnych aromatów stajennych czy wręcz oborowych, które w niewielkiej ilości mogą dodać winu złożoności, jednak występujące w większym natężeniu zdaniem większości znawców i zwykłych konsumentów dyskwalifikują wino.

Dobrze zrobione wino z syrah ma zwykle kilka warstw aromatycznych. Na pierwszy plan wybijają się zwykle nuty kwiatowe (fiołki) i owocowe (maliny, jeżyny, czarne porzeczki), drugi plan tworzą aromaty ziołowe (rozmaryn, tymianek), zaś tłem dla nich są nuty dymne, wędzarnicze i mięsne (niektóre wina z syrah pachną po prostu jak wędzony boczek, w innych wyraźnie czuć wędzone śliwki). W bardziej dojrzałych syrah pojawiają się nuty dziczyzny, skóry, tytoniu i czekolady. Syrah w wersji australijskiej, a więc shiraz, często dodaje do tego korzenną pikantność i wyraźny aromat lukrecji.

Francja
We Francji syrah jest kojarzony przede wszystkim z doliną Rodanu, zwłaszcza z jej północną częścią, ale powierzchnią winnic bije ją Midi, gdzie obsadzono tą odmianą blisko 30 tysięcy hektarów. Winnice rodańskie to niespełna połowa tej powierzchni, do tego należy dodać 5 tys. ha obsadzonych syrah winnic w Prowansji. W postaci jedno- lub niemal jednoodmianowej syrah występuje niemal wyłącznie w północnej części doliny Rodanu (choć w kilku tamtejszych apelacjach dozwolone jest stosowanie domieszek białych odmian), oraz, jako vin de pays, w Langwedocji i Roussillon. Na południu doliny Rodanu i w Prowansji, a także w langwedockich winach AOC zwykle miesza się go z grenache i mourvèdre.

W XVIII i XIX wieku syrah powszechnie występowało w... Bordeaux. Nie było tam uprawiane, beczki z dojrzewającym winem z mało wówczas znanego Hermitage transportowano na zachód by poprawić słynne bordoskie klasyki. Dziś, gdy wina z Hermitage osiągają zawrotne ceny, przebijając nieraz pod tym względem bordoskie cru classé, praktyka taka byłaby mało sensowna ekonomicznie (nie mówiąc już o tym, że jest zakazana).

Australia
Wiadomo dokładnie kiedy i za czyją sprawą syrah pojawił(a) się w Australii. Nazywany ojcem australijskiego winogrodnictwa Szkot James Bushby osiadł w Nowej Południowej Walii w roku 1824. Osiem lat później przez cztery miesiące podróżował po Europie, przywożąc ze sobą do Australii 400 sadzonek winorośli. Był wśród nich syrah, który znakomicie się przyjął w gorącej, suchej winnicy Bushby’ego. Przez ponad sto lat shiraz, jak z Australii zaczęto nazywać tę odmianę, był głównie surowcem do produkcji słodkich win wzmacnianych, pierwsze ambitne wina wytrawne zaczęto robić z tej odmiany w połowie XX wieku. Mimo to znaczenie odmiany systematycznie malało i dopiero z początkiem lat 90. datuje się jej prawdziwy renesans. W tej chwili powierzchnia upraw shiraz w Australii sięga 30 tysięcy hektarów.

Wina


1. Domaine Ferrer Ribière, Syrahnosaurus Rex 2003, Vin de Pays Catalan (Roussillon)

Pierwsze wino degustacji miało być łatwym, nowoczesnym przykładem syrah z południa Francji, bo z produkcji takich właśnie win znany jest producent z Roussillon. Ku mojemu zdziwieniu (nie piłem go wcześniej) okazało się jednak chyba najbardziej tradycyjnie zrobionym winem całej degustacji. Wysoka kwasowość, wyraźnie rustykalny charakter, nietypowy dla południa chłód bijący z kieliszka, choć fizycznie temperatura wina była zbliżona do pokojowej, były cechami, na które najczęściej zwracali uwagę uczestnicy. Wielu osobom jednak wino się spodobało.

2. Louis et Cherry Barruol, Cotes-du-Rhone Saint Cosme 2003

Louis Barruol założył swą firmę roku 1977 w Gigondas na południu doliny Rodanu, a wkrótce później zaczął robić wina również na północy. Pod marką Saint Cosme sprzedaje szereg cenionych win, my piliśmy najprostsze z nich, czyste syrah robione w najszerszej rodańskiej apelacji. Wino okazało się łatwiejsze niż poprzednik, robiło wrażenie bardziej ułożonego i chyba bardziej typowego dla regionu. Mniejsza kwasowość, taniny mniej agresywne, bardziej wyrazisty owoc. Najprostsze wino degustacji, podobało się, choć zachwytu raczej nie wzbudziło, ale jednocześnie dla wielu był to zdecydowany faworyt w kategorii cena/jakość (kosztuje mniej niż 7 euro).

3. Tardieu-Laurent, Cornas Les Coteaux 1999

Dominique Laurent był cukiernikiem zanim stał się winiarzem. Jako hurtownik-négociant działa w Burgundii (Nuits-Saint-Georges), a wraz z Michelem Tardieu w dolinie Rodanu, Langwedocji i Prowansji. Robią oni wina nowoczesne, mające coraz lepszą prasę, cenią ich zarówno Parker, jak i Bettane.

Cornas Les Coteaux powstaje z gron z trzech winnic mających 20-40 lat, położonych na wzgórzach. Wino dojrzewa przez kilkanaście miesięcy w nowych baryłkach z dębu Allier, nie jest filtrowane. Producenci podkreślają, że korki pochodzą z Sardynii.

4. Tardieu-Laurent, Saint-Joseph Vieilles Vignes „Les Roches” 2000

Winnice są nieco starsze niż w przypadku Cornas Les Coteaux, mają od 25 do 60 lat. Grona pochodzą z trzech siedlisk: Sarras, St Pierre de Boeuf i Châteaubourg. Dojrzewanie i korki są identyczne jak w przypadku Cornas.

Oba wina Tardieu-Laurent wzbudziły powszechny zachwyt uczestników degustacji. Pozwolę sobie zacytować jednego z nich, który tak opisał cornas: „świetne wino! pełne aromatów jagód, korzennych przypraw, lukrecji, pieczonego mięsa, nut kwiatowych. Dobrze zbudowane, o ładnej kwasowości, długie... Syrah jakie lubię najbardziej!” Od siebie dodam, że wyraźne w nim były też nuty ziemiste, a aromaty dymne zbliżały się w kierunku smoły, na szczęście delikatnie zaznaczonej. Saint-Joseph miało wyższą kwasowość, aromatycznie było chyba bardziej efektowne (więcej dymu, nuty skóry), w ustach pokazywało nieco mniej ciała, było bardziej skupione, czuć było nieco chłodniejszy klimat apelacji, położonej bardziej na północ niż Cornas.

5. Michel Ogier, Côte-Rôtie 2000

Do lat 70. XX w. grona z tej niewielkiej posiadłości (3,5 ha) trafiały do piwnic Guigala i Chapoutieraa. Urodzony w roku 1943 Michel Ogier poważnie zaczął robić wina w roku 1982, a od roku 1987 sam wszystkie wina butelkuje. Szybko stał się jedną z gwiazd Côte Rôtie, a cuvée Belle Hélène jest jednym z najsłynniejszych (i najdroższych) win apelacji. Obecnie Michel Ogier odsunął się nieco w cień, rządy w rodzinnej firmie przejął jego syn, urodzony w roku 1977 Stéphane. Podstawowe Côte Rôtie przez 18 miesięcy dojrzewa w beczkach dębowych, z czego 30% w nowych, reszta w jedno- do czteroletnich.

To wino wzbudziło chyba najżywszą dyskusję, niektórym uczestnikom przeszkadzał alkohol (ale było go tylko 13%), inni zwracali uwagę na wyczuwalne w końcówce nieco niedojrzałe taniny. Znaleźli się jednak i zażarci obrońcy wina Ogiera, do których i ja się zaliczam. Nie czułem nadmiaru alkoholu, taniny bardzo mi się podobały, ale najbardziej urzekła mnie wielka elegancja tego wina. Zbudowane jest wokół dużej kwasowości, z wyraźnymi nutami owoców (głównie jeżyn, śliwek) i zielonych oliwek, nie rozpycha się tak w ustach jak wina z cieplejszych winnic rodańskich, jest bardziej wysmukłe, zwięzłe, finezyjne, jeden z uczestników określił je jako „kruche”. Ma wspaniała, długą końcówkę.

6. Paul Jaboulet Aîné, Hermitage La Chapelle 2002

Jedna z najsłynniejszych rodzinnych firm winiarskich we Francji, ostatnio w kłopotach Do końca lat 80. XX w. byłą jedną z najjaśniejszych gwiazd doliny Rodanu, a Hermitage La Chapelle najbardziej rozpoznawanym winem z regionu. Po nagłej i niespodziewanej śmierci Gérarda Jabouleta w roku 1997 nadszedł kryzys, z którego, na krótko, firma podniosła się po roku 2001. W 2005 roku wystawiono ją na sprzedaż.

La Chapelle powstaje z gron z najważniejszych siedlisk Hermitage, głównie z winnic Méal, Bessards i Greffieux. Fermentacja i maceracja trwa 3-5 tygodni w kadziach stalowych i betonowych. Wino kiedyś dojrzewało w beczkach około 18 miesięcy, przy czym niejasny był udział nowych beczek. Ostatnie roczniki dojrzewają w beczkach krócej, przy czym pojawiły się też beczki z dębu węgierskiego, bardziej zwartego i dającego bardziej finezyjne aromaty.

Ostatnie roczniki La Chapelle nie są już tak wysoko oceniane. Ja miałem do wyboru dwa, 2000 i 2002. Początkowo skłaniałem się ku temu pierwszemu, jednak w ostatniej chwili zmieniłem zdanie i nie żałuję. Choć rocznik 2000 w dolinie Rodanu uchodzi za lepszy, to jednak sądząc po głosach większości krytyków dla La Chapelle nie był zbyt udany, czytałem wręcz opinie, że wino to w ogóle nie powinno trafić do sprzedaży, że już dziś robi wrażenie wina starego. Pogoda w roku 2002 była dużo mniej korzystna, co zmusiło producenta do niezwykle starannej selekcji gron, dzięki czemu paradoksalnie powstało dużo lepsze wino. Piliśmy je zdecydowanie zbyt młode, ale już teraz pokazało sporą klasę. Uwagę zwracały bardzo finezyjne taniny i świeży, nieco mentolowy owoc. Uczestnicy sprawiali w większości wrażenie nieco zawiedzionych, ale cóż, taki bywa los legend.

7. Guigal, Hermitage 1995

Najsłynniejsza dziś posiadłość północnego Rodanu, ulubieniec Parkera i innych Amerykanów, producent legendarnych „trzech L” z Côte Rôtie (La Mouline, La Landonne, La Turque), win w młodości potwornie dębowych, a do tego równie potwornie drogich. O ile działalność Marcela Guigala w Côte Rôtie przynosi efekty bardzo kontrowersyjne i poza podstawową cuvée Brune et Blonde właściwie niedostępne zwykłym śmiertelnikom, to inne wina tego producenta i hurtownika są pod każdym względem dużo przyjaźniejsze, a do najciekawszych należy jego Hermitage. Oparte jest ono o grona z winnicy Beaume, z domieszką Méal i Bessards, dojrzewa w beczkach 30-36 miesięcy (tylko 20% z nich jest nowych), nie jest ani klarowane, ani filtrowane.

Piliśmy w pełni już dojrzałe wino z roku 1995, z niezwykle subtelnym i złożonym bukietem, delikatną budową w ustach i świetną, długą końcówką. Analiza aromatów takiego wina daje wyniki bardzo subiektywne, wszystkie stapiają się w monolityczną całość, nic nie jest oczywiste. Doszukiwano się tu nut konfitur i ściółki leśnej, grzybów (dla jednych pieczarek, dla innych prawdziwków), śliwek (suszonych i wędzonych), jeżyn, dymu wędzarniczego, mięsa... Uczestnicy podzielili się w swych opiniach dotyczących zachowania się wina w ustach, dla jednych (w tym dla mnie) był to doskonały przykład wina dobrze zbudowanego, bardzo zrównoważonego, opartego nie na sile, a na finezji, innym tej siły trochę jednak brakowało.

8. d’Alessandro, Syrah Il Bosco, IGT Toscana 2000

Położona pod malowniczą Cortoną posiadłość słynie ze swych syrah, z winnic obsadzonych w latach 1988-1995. Cuvée Il Bosco powstaje z najlepszych gron. Wino dojrzewa w baryłkach z dębu francuskiego (50% nowych) gdzie przechodzi fermentację malolaktyczną, po czym jest przelewane do kolejnych baryłek, w których pozostaje 18 miesięcy. Przed butelkowaniem jest delikatnie filtrowane.

Pierwsze prawdziwie nowoczesne wino degustacji nie wzbudziło większego entuzjazmu. Zwracano uwagę na mało subtelny, potężny atak i dużo beczki. Na ogół smakowało, ale raczej nie pozostanie w pamięci. Wróciłbym do niego za kilka lat, bo może coś się z niego jeszcze wykluje, gdy beczka włączy się w owocową materię wina.

9. Planeta, Syrah IGT Rosso di Sicilia 2003

Słynna posiadłość z Sycylii, należąca do rodziny Planeta, wspomaganej przez piemonckiego enologa Carlo Corino. Na 350 ha winnic rosną zarówno odmiany międzynarodowe (które dały firmie sławę) i lokalne. Syrah niezmiennie należy do najlepszych włoskich interpretacji tej odmiany. To wino z młodych winnic (obsadzonych w latach 1998–2000), leżących na wysokości między 100 a 200 m. n.p.m. Zbiory na początku września, po odszypułkowaniu i zmiażdżeniu grona fermentowały w zbiornikach stalowych przez 12 dni. Wino dojrzewało przez rok w baryłkach z dębu francuskiego (choć na tej samej stronie producent wymienia też beczki amerykańskie!).

Gorąca Sycylia w rekordowo gorącym roku nie jest być może najlepszym miejscem do robienia win wybitnych, ale tym razem się udało. Wino zaskoczyło wszystkich swą świeżością, elegancją i umiarkowaniem, nie było w nim niczego przesadzonego, wypadło tego dnia dużo lepiej, niż toskański poprzednik. Orzeźwiające mentolowe nuty w zapachu i lekko czekoladowa końcówka sprawiają, że wino musi się podobać, uwiedzie każdego. Jeśli wino może być sexy, to syrah Planety taki jest!

10. Isole e Olena, Syrah Collezione De Marchi, IGT Toscana 2001

Rodzina De Marchi kupiła winnice w latach 60. XX w. W rękach Paolo De Marchi stały się źródłem jednych z najsłynniejszych win Toskanii. Syrah początkowo był tu jedynie dodatkiem do sangiovese, ale dziś jest butelkowany osobno i uważany za najlepsze włoskie wino z tej odmiany. Tym razem jednak wino wzbudziło spore kontrowersje, być może dlatego, że jak i większość innych próbowanych win było zbyt młode; wyraźnie obecna beczka wciąż dominowała i w nosie i w ustach. Za beczkową maską kryje się jednak (i pozwala odkryć) prawdziwe bogactwo: niezwykle złożone aromaty owocowe, a przede wszystkim ich głębia sprawiły, że dla mnie było to zdecydowanie najlepsze wino degustacji. Najlepsze nie w tym sensie, że najbardziej mi tego dnia smakowało, bo nie chciałbym pić tego wina dziś, a potencjalnie najlepsze, najlepiej będzie dojrzewać i za kilka lat zachwyci już bezwarunkowo.

11. Enrique Mendoza, Shiraz DO Alicante 2003

Enrique Mendoza jest młodym, ale już bardzo znanym producentem tej położonej na południe od Walencji nadmorskiej apelacji hiszpańskiej. Posiadłość powstała w roku 1989, choć rodzina Mendozów uprawia swoje winnice już od roku 1970. To właśnie wysoka jakość tutejszego shiraz skłoniła władze apelacji na wpisanie odmiany na listę odmian autoryzowanych w DO Alicante.

Tutaj też opinie były podzielone. Degustowane wino uderzało przede wszystkim koncentracją, dla niektórych uczestników zbyt dużą, narzekano też na taniczność i przesadną słodycz owocu. Inni urzeczeni jakością owocu i tanin od razu zaplanowali większe zakupy. Wino zrobiono bardzo nowocześnie, w stylu raczej nowoświatowym, ale w najlepszym wydaniu. Osobiście oceniłem je bardzo wysoko, na równi z winami Tardieu-Laurent, choć oczywiście stylistyka zupełnie odmienna.

12. Cortes de Cima Hans Christian Andersen , Vinho Regional Alentejano 2003

Posiadłość w portugalskim Alentejo, której właścicielami są Duńczyk Hans Jørgensen i jego amerykańska żona Carrie. To oni jako pierwsi zaczynali uprawiać syrah w Alentejo, gdy był jeszcze odmianą zakazaną w tym regionie, stąd wzięła się nazwa cuvée Incognito, bardzo skoncentrowanej wersji czystego syrah. My próbowaliśmy wino jedyne w swoim rodzaju, też czyste syrah, zrobione w tej postaci tylko raz, w roku 2003 i wypuszczone na rynek w roku 2005 dla uczczenia 200 rocznicy urodzin duńskiego pisarza, który w roku 1866 odwiedził Portugalię. Zrobiono jedynie 10 tys. butelek tego wina, zbiory były ręczne, przed fermentacją grona odszypułkowano a wino przez 7 miesięcy dojrzewało w baryłkach z dębu francuskiego i amerykańskiego. Podczas degustacji wyraźnie dało się odczuć amerykańskie dotknięcie, to stylistyka kalifornijskich cabernetów, podczas całej degustacji nigdy nie znaleźliśmy się dalej od doliny Rodanu. Wino bardzo skoncentrowane, niemal esencjonalne, wywołało głośne protesty kilku uczestników. Ja nie jestem aż tak skrajny i choć nie przepadam za takimi winami, to jednak nie mogę odmówić twórcom maestrii i w winnicy i w piwnicy.

13. Errazuriz, Syrah Max Reserva, Aconcagua Valley 2000

Don Maximiano Errázuriz swe pierwsze winnice w dolinie Aconcagua zasadził w roku 1870 używając sadzonek sprowadzonych bezpośrednio z Francji. Posiadłość cały czas jest we władaniu jego spadkobierców, rodziny Chadwick. Winnica z której pochodzi wino została obsadzona w roku 1992. Po ręcznym zbiorze całe grona przeszły dość chłodną fermentację, maceracja trwała około trzech tygodni. Wino dojrzewało przez rok w baryłkach amerykańskich, z czego połowę stanowiły nowe.

Nowy Świat w całej krasie. Skoncentrowany owoc, waniliowa słodycz, sporo alkoholu, korzenna pikantność, może się podobać, ale wolałbym je nieco młodsze, czuć, że wina nie robiono z myślą o dłuższym dojrzewaniu. Porządnie zrobione wino z chilijskiej średniej półki.

14. Peter Lehman, The Futures Shiraz, Barossa 2002

Pierwsze wino z australijskiej czwórki zostało zrobione przez legendarnego winiarza z Barossy, Petera Lehmanna. To człowiek-instytucja, wielki autorytet i lider regionu. Słynie zwłaszcza z serii swoich shiraz, The Futures, Eden Valley, Eight Songs i Stonewell. Degustowane wino zaskoczyło większość uczestników. Zamiast spodziewanego dżemu, w kieliszkach odkryli harmonijne wino z wyrazistą, rześką kwasowością, delikatnie słodkim owocem i sporą dawką finezji.

15. Penfolds Coonawarra Shiraz Bin 128 2002

Christophe Rawson Penfold był brytyjskim lekarzem, który osiadł w Australii. Wierząc w lecznicze właściwości wina, w roku 1845 założył winnicę w Magill pod Adelajdą, wokół domu, który nazwał „The Grange”, bo tak nazywał się rodzinny angielski dom jego żony, Mary. Penfold zmarł w roku 1870, ale Mary kontynuowała winiarską działalność męża. W roku 1881 w posiadłości przechowywano już ponad pół miliona butelek, głównie wzmacnianych win typu porto i sherry. Podobny profil produkcji, jak zresztą w całej Australii, utrzymywał się aż do lat 50. XX w., gdy to Max Schubert, kierujący wówczas produkcją, zaczął eksperymentować po pobycie w Europie. W roku 1951 po raz pierwszy zrobił ambitne wino wytrawne, które nazwał Grange Hermitage. Dziś, już jako Grange, jest to jedno z najsławniejszych win z Australii i jedno z najdroższych win świata.

Bin 128 to bardziej przystępna wersja shiraz firmy Penfolds, nie wymaga dziesięcioleci dojrzewania w piwnicy by móc się nią cieszyć. Dojrzewa przez 12 miesięcy w baryłkach z francuskiego dębu, ok. 20% stanowią beczki nowe. Degustacja potwierdziła sporą klasę wina, choć uczestnicy zwracali uwagę na jego pewną anonimowość, typową dla win produkowanych w dużej ilości. Wino należy do gatunku „bezpiecznych”, jest bardzo kompetentnie zrobione. Nie wywołuje większych emocji, ale pije się je z prawdziwą przyjemnością.

16. Chateau Reynella, Shiraz Basket Pressed, Mc Laren Vale 2002

Historia posiadłości Chateau Reynella sięga roku 1838, kiedy to John Reynell, farmer przybyły z Anglii, posadził tu swą pierwszą winnicę. Od roku 1982 Chateau Reynella należy do giganta BRL Hardy. Wino jest tłoczone w klasycznych prasach koszowych, dojrzewa w beczkach z amerykańskiego dębu.

Dla większości uczestników było to najciekawsze wino z australijskiej części degustacji. Podkreślano jego najbardziej „francuski” charakter, umiar i dyskrecję, ideowe pokrewieństwo z doliną Rodanu, co brzmiało dość dziwnie z uwagi na amerykańskie beczki. Muszę uczciwie przyznać, że coś było na rzeczy, gdyż jeśli któreś z win z Australii miało duszę, to był nim właśnie ten shiraz.

17. Rosemount Show Reserve Shiraz 1998, Langhorne Creek, McLaren Vale

Posiadłość stworzona w roku 1969 przez Boba Oatleya należy dziś do najważniejszych i największych w Australii, należy do koncernu Southcorp. Grona na nasze wino zebrano w dwóch regionach, Langhorne Creek i McLaren Vale. Wino dojrzewało 2 lata w beczkach z dębu amerykańskiego i francuskiego, częściowo nowych, częściowo dwuletnich.

Swego rodzaju wzorzec australijskiego shiraza. Świetne wino w optymalnym wieku (bardzo mnie ucieszył stan wina, gdyż kupowane było w supermarkecie, gdzie dość długo stało na półce i byłem pełen obaw). Wciąż żywy owoc, aksamitne taniny, pyszna korzenność, bardzo długa końcówka. Nie miałbym nic przeciwko wielkim koncernom, gdyby wszystkie ich wina były tak dobrze zrobione, z taką klasą.

18. Peter Lehmann, The King Ad 2017, Barossa 1996

Nie udało mi się zdobyć żadnego australijskiego „porto” będącego czystym shirazem, spróbowaliśmy więc dość dziwnej mieszanki: touriga nacional, shiraz i cabernet sauvignon, zrobionej tak jak klasyczne porto, a więc po osiągnięciu pożądanej zawartości cukru fermentację przerwano dodając do moszczu czystego alkoholu, po czym wino przez kilka lat dojrzewało w beczkach. Dla większości uczestników było to zupełnie nowe doświadczenie, od klasycznych porto wino odróżnia - poza nietypowym składem – przede wszystkim mniejsza kwasowość, co daje wrażenie większej słodyczy. Ciekawe były aromaty, zbliżające się do rzadko w winach odnajdywanych nut tataraku (niektórych może odpychać, ale mi się spodobało). Jeśli dodać do tego nuty owoców czarnego bzu, dostajemy twór bardzo dziwny, ale na swój sposób ciekawy. Nie chciałbym za często pić takiego wina, jednak chętnie co jakiś czas będę wracał do podobnych ciekawostek.

Podsumowanie

W powszechnej opinii uczestników Stary Świat wygrał z Nowym, w Europie rządzi Francja, a we Francji dolina Rodanu, wina francuskie były bardzo zróżnicowane, australijskie niemal identyczne. Oczywiście taki odbiór win z antypodów łatwo można było przewidzieć, ciekawe jest natomiast jakie byłoby opinie o winach, gdyby od Australii zacząć, a kończyć północą doliny Rodanu. Na pewno zmęczenie (czy raczej znużenie) uczestników sporą liczbą podobnych do siebie win dało znać o sobie, ale mimo wszystko jestem pełen podziwu dla ich kondycji.

Dobór win na taką degustację zawsze będzie w pewnym sensie przypadkowy (ciekawych win na bazie syrah powstają każdego roku setki), mam jednak nadzieję, że udało mi się zgromadzić wina pozwalające z jednej strony wydobyć cechy charakterystyczne dla odmiany, a z drugiej strony pokazać jakie różnorodne możliwości daje jedna odmiana winogron, jak wiele zależy od terroir i od filozofii twórcy wina.

powrót do strony głównej