o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

ďťż
SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursĂłw

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIĹťSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Tomasz PRANGE-BARCZYŃSKI
KRÓL RIESLING - kurs ENO2
Warszawa, 26.11.2005


Guru brytyjskiej krytyki winiarskiej, Hugh Johnson napisał kiedyś, że miłośnicy rieslinga tworzą pośród „zwykłych” winomanów swoistą lożę masońską. Aby w pełni docenić rieslinga, trzeba wiedzieć cokolwiek o degustacji i winie samym w sobie. Nie wolno bać się wyższej niż w innych winach kwasowości, a często też resztkowego cukru. Rieslinga trzeba chcieć i umieć słuchać – cierpliwych nagrodzi najbardziej tajemniczymi i niesamowitymi opowieściami.

Riesling to odmiana zimnolubna, sprawdzająca się w chłodnym klimacie, odporna na przymrozki, kwitnie wcześniej niż inne szczepy. Stosunkowo wydajna – dobre wina mogą powstać nawet przy wydajności 60-70 hektolitrów z hektara. Dojrzewa wcześniej niż inne, znane na świecie odmiany. W chłodnych winnicach na półkuli północnej riesling może być zbierany bardzo późno – od połowy października do początków listopada, a nawet później, jeśli owoce przeznaczone są na wina słodkie. Dzięki długiemu okresowi wegetacji zyskuje pełnię aromatów i ekstraktu, zachowując jednocześnie wysoką kwasowość. Odmiana słynie z wysokiej zawartości kwasu winowego, który potrafi znakomicie zrównoważyć resztkowy cukier w winie. Z natury daje wina o niskiej zawartości alkoholu, za to znakomicie się starzejące. Źle znosi nową beczkę – najczęściej dojrzewa w beczkach ze starego drewna. Riesling obok swych naturalnych aromatów jest w stanie, jak żadna inna odmiana oddać charakter siedliska, w którym wzrasta.
Daje wina we wszystkich stylach – od czystych, całkowicie wytrawnych po złożone słodkie.

Niewątpliwie najbardziej klasyczne (choć bardzo różne w stylach) rieslingi pochodzą z Niemiec. Nad Mozelą, Saarą i Ruwer, nad Renem w regionach takich jak Rheingau, Nahe, czy Hesja Nadreńska, ale i w oddalonym nieco od rzeki Palatynacie (Pflaz) powstają najlepsze wina z tej odmiany. Nieco bardziej na południowy-zachód, po francuskiej stronie granicy wspaniałe rieslingi rodzą winnice klasy grand cru w Alzacji.
W ostatnich dwóch dekadach do czołówki europejskich kraj produkujących rieslingi doszlusowała Austria, a wina pochodzące z regionów takich jak Wachau, Kamptal, czy Kremstal należą już do klasyków. Coraz śmielsze próby z rieslingiem podejmują też inne kraje Starego Świata, takie jak Węgry, czy Słowenia.
Poza Europą godne zainteresowania rieslingi powstają na antypodach, zwłaszcza w chodnych regionach Nowej Zelandii (Central Otago), czy w położonej wysoko, australijskiej Clare Valley.
Riesling jest podstawową odmianą, z której Kanadyjczycy robią swój legendarny już icewine. Odmianę uprawia się także w USA, a najlepsze rezultaty osiągają winiarze ze stanów Waszyngton, Oregon i Nowy Jork (Fingers Lake).

Degustacja

W czasie degustacji skoncentrowaliśmy się przede wszystkim na rieslingach niemieckich. Zaczęliśmy od zwiewnych win z Mosel-Saar-Ruwer, o najniższej zawartości alkoholu.

Pierwszym podanym winem był Scharzhofberger Kabinett 2004 Egona Müllera, legendarnego producenta znad Saary, najchłodniejszego regionu w Niemczech. Stroma winnica Scharzhofberg to swoiste cru, uważane przez wielu za najlepszą parcelę w kraju i nie tylko. Wino ujmowało swą mineralnością i elegancją.

Kolejna butelka pochodziła również znad Saary. Saarburger Rausch Riesling Spätlese z bardzo dobrego rocznika 1998, od Forstmeistera Geltz-Zillikena. Miała więcej resztkowego cukru, znakomicie jednak zrównoważonego wysoką kwasowością. Przewodnik Gault-Millau twierdzi, że lata 90. ubiegłego wieku były dla winiarni pasmem sukcesów, a Rauch wydawał się być tego dowodem.
Na zakończenie części mozelskiej podaliśmy Wehlener Sonnenuhr Riesling Auslese 1999 J. J. Prüma – klasyk od producenta należącego do najściślejszej niemieckiej czołówki i niewątpliwie jednego z najlepszych producentów rieslingów na świecie. Delikatność i elegancja konkurowały z niesłychanym rysem terroir, co nie dziwi patrząc na pochodzenie wina. Sonnenuhr to legendarna, łupkowa winnica w Wehlen, w środkowym biegu Mozeli. Wysoki resztkowy cukier auslese w żadnym stopniu nie maskuje charakteru tego znakomitego siedliska.

Set win z Rheingau rozpoczęła degustacja dwóch rieslingów z winiarni Georg Breuer, z Rüdesheim: Berg Rottland i Berg Schlossberg z 2003. Oba wciąż jeszcze bardzo młode i potężne gorącem rocznika. Firma Georg Breuer pozostaje dysydentem systemu klasyfikacji najlepszych niemieckich winnic Grosses Gewächs mimo, że Breuerowie byli jednymi z inicjatorów jego powstania. Zdaniem rodziny wyznaczone przez związek VDP granice cru są zbyt duże, a w klasyfikacji przeważa polityczna poprawność, a nie realna ocena jakości winnic. Oba siedliska: Rottland i Schlossberg należą jednak bez wątpienia do najlepszych w Rheingau, wznoszą się na stromych zboczach ponad Renem, tuż za Rüdesheim.

Początkową konsternację wzbudził kolejny riesling, Oestricher Doosberg *** trocken 2004 od Petera Jakoba Kühna, a to dlatego, że zamknięty był nie tradycyjnym korkiem, ani nawet zdobywającymi sobie w Niemczech uznanie szklanymi zatyczkami, ale... kapslem. To oryginalne zamknięcie nie miało jednak żadnego negatywnego wpływu na samo wino – zmysłowe, niezwykle mineralne, iście eleganckie. Wielka w tym zaleta siedliska – dość wyjątkowego jak na Rheingau. Doosberg ma bowiem podłoże wapienne.

Trzecia seria degustacji przyniosła wina z Palatynatu, siedliska znacznie cieplejszego, co nie pozostaje bez wpływu na potężniejszy charakter tutejszych win, zwłaszcza w porównaniu z subtelnymi rieslingami znad Mozeli. Zaczęliśmy od klasyki: Forster Pechstein Riesling Grosses Gewächs 2004 z Reichsrat von Buhl. Wino z jednej z najbardziej znanych, bazaltowych winnic leżącej powyżej Forst, u stóp pasma górskiego Mittelhaardt; potężne, znów bardzo młode, o znakomitym rysunku terroir i wielkim potencjale starzenia.

A jednak to nie stare, wielkie firmy ze środkowego Palatynatu grają dziś pierwsze skrzypce w tutejszym winiarstwie. Od kilku lat niekwestionowanym liderem w Pfalz jest Hansjörg Rebholz, który uprawia swe winnice w południowej części Palatynatu, znanej do niedawna jako miejsce produkcji win pośledniejszej jakości. Riesling Siebeldinger im Sonnenschein 2003 klasy Grosses Gewächs w pełni udowodnił, że Ökonomierat Rebholz zasługuje na miano „winnicy klasy światowej”, przyznawanej mu od lat przez krytyków z Gault-Millau (sam Rebholz został przez nich okrzyknięty Winiarzem Roku 2002 w Niemczech).

Często uważa się, że Palatynat to naturalne przedłużenie Alzacji. Rzeczywiście, oba regiony dzieli właściwie tylko granica niemiecko-francuska. Wystarczy godzina jazdy samochodem, by znaleźć się w winnicach położonych na wschodnim stoku Wogezów, skąd pochodzą najlepsze alzackie wina. Jednym z czołowych, choć niewątpliwie kontrowersyjnych (m. in. dzięki swej „maniakalnej” wręcz uprawie biodynamicznej) jest tam Zind-Humbrecht. I właśnie jego winem zaczęliśmy degustację alzatczyków. Był to Riesling Thann 2003, wino z młodych krzewów zasadzonych i uprawianych według najściślejszych zasad biodynamiki w jednym z czołowych siedlisk Alzacji, grand cru Rangen (skała wulkaniczna, popiół), nieopodal Thann. Zind-Humbrechtowie robią tam swego czołowego rieslinga, Clos St. Urbain. Degustowane przez nas wino to jego „młodszy brat”, choć już świetnie prezentujący rękę Humbrechtów i genialne terroir.

Drugie wino z Alzacji, Riesling Grand Cru Geisberg 2003 André Kintzlera pokazuje inną twarz alzackiego winiarstwa i odmienność terroir. Winnica Geisberg leży bardziej na północ, a w glebie dominują w niej piaskowiec, wapień muszlowy i margiel, a więc skały częściej spotykane w Alzacji, niż gleba wulkaniczna. Wino jest zwiewne i smukłe, niczym katedra gotycka, mineralne, mimo szczodrego rocznika subtelne i jednocześnie niezwykle długowieczne.

Austria od dwóch dekad przeżywa wielkie winiarskie przeobrażenia, a tutejsze rieslingi od dłuższego czasu notowane są w europejskiej czołówce. Najlepsze wina pochodzą z trzech leżących blisko siebie okręgów: Wachau, Kamptal i Kremstal. Naszą degustację win austriackich zaczęliśmy jednak od wina nietypowego, w którym riesling jest tylko częścią kupażu (choć to raczej nieodpowiednie słowo) - Nussberg Alte Reben 2003 z Wiednia, od Wieningera. Bez wątpienia najlepsza dziś wiedeńska winiarnia ma siedliska po obu stronach Dunaju. Nussberg to winnica klasyczna, na stokach Kahlenbergu. Wieninger, winiarz na wskroś nowoczesny i innowacyjny, swoim Alte Reben składa hołd wiedeńskiej tradycji winifikacyjnej – utrzymuje parcelę starych krzewów, w której rosną obok siebie przeróżne odmiany winorośli. Razem je zbiera i razem fermentuje utrzymując, że to jedno wino z jego portfolio „robi się samo”.

Dalsza część degustacji poświęcona była ponownie czystym rieslingom. Próbowaliśmy dwóch odmiennych win z tej samej, najsłynniejszej w Kamptal winnicy Zöbinger Heiligenstein – najpierw Rieslinga 2003 od braci Jurtschitschów (mineralne, delikatne, o świetnej kwasowości), potem Rieslinga Alte Reben 2003 gwiazdy mediów, ale też austriackiej sceny winiarskiej, Williego Bründlmayera. Porównawcza degustacja obu win z jednego siedliska, ale pochodzących z krzewów w innym wieku pokazała doskonale, jak dojrzałość winorośli dodaje kompleksowości winu i w dwójnasób wydobywa charakter terroir.

Ukoronowaniem austriackiej części degustacji był Kellerberg Riesling Smaragd 2003 FX Pichlera z Wachau. Franz Xavier Pichler jest pupilem naddunajskich krytyków winiarskich, bezsprzeczną gwiazdą, a przy okazji właścicielem rewelacyjnego portfolio winnic w Wachau. Jego smaragd (wino o największej koncentracji cukru w moszczu) z doskonałego siedliska Kellerberg (strome, skalne tarasy powyżej Oberloiben i Dürnstein) okazał się winem potężnym, niezwykle mineralnym, genialnie zrównoważonym i zapowiadającym wspaniałą długowieczność.

Czy Niemcy, Alzacja i Austria to jedyne Europejskie kraje, w których z powodzeniem można uprawiać rieslinga? Degustacja węgierskiego Rajnai Rizlinga 2004 z Pannonhalmy powstałego w benedyktyńskim opactwie Apátsági pokazała, że nie. Wino nie ma jeszcze tej klasy, co wyżej opisane, ale jest świetną zapowiedzią możliwości młodych i ambitnych winiarzy znad Dunaju. Apatsagi, mimo swej tysiącletniej z górą tradycji jest firmą na wskroś nowoczesną, odbudowaną, czy raczej wybudowana na nowo ledwie kilka lat temu. Wina robi tam uczeń samego Tibora Gála, Zsolt Liptai, a jego riesling jest winem cielistym, ujmująco kwasowym, niezwykle aromatycznym, stworzonym niemal do stołu.

Podstawową część degustacji zakończył Barossa Riesling 2004 potomka śląskich emigrantów, Petera Lehmanna, dziś jednego z nestorów winiarstwa w dolinie Barossa w Południowej Australii. Wprawdzie za najlepsze rieslingi z antypodów uważa się te z położonego wyżej niż Barossa, Clare Valley, jednak Lehmann potrafi nawet w cieplejszym siedlisku zrobić wino pełne, niezwykle aromatyczne, o dużej owocowości, choć z pewnością nie tak kompleksowe i mineralne jak rieslingi ze Starego Świata.

W finale wróciliśmy do Niemiec, a degustację tamtejszych rarytasów zaczęliśmy od Rauenthaler Gehrn Riesling Kabinett z 1974, pochodzącego z Rheingau, a wyprodukowanego w nieistniejącej już posiadłości Schloss Eltz. Złożony, pełen jesiennych, oksydowanych nut riesling pokazał, że żadne białe wino nie ma porównywalnej żywotności. Słodycz resztkowego cukru właściwie się ulotniła, a mimo minimalnej już kwasowości wino zachowało pełną harmonię.

Kwasowości nie zabrakło natomiast kolejnemu staremu winu z Rheingau, Erbacher Marcobrunn Riesling Spätlese z rocznika 1971 wyprodukowanego przez Hessische Staatsweingüter. 34 lata w butelce pozwoliły wspaniale dojrzeć rieslingowi nie naruszając przy tym jego harmonii i równowagi. Wspaniałe, oksydowane nuty, aromaty szarej renety, bogactwo i elegancja stały się udziałem zebranych.

Degustacje zakończył palatyński Deidesheimer Herrgottsacker Riesling Eiswein 2002 Dr. Deinharda – niezwykłe wino lodowe zapowiadające dopiero swą wielkość, choć już przyjemne i pełne na podniebieniu, o dużej słodyczy. Po latach zmiennej jakości w winiarni Dr. Deinharda, rok 2002 przyniósł wreszcie długo oczekiwaną stabilizację, a zdaniem wielu krytyków był to początek nowej świetności firmy.



powrót do strony głównej