o nas kursy dla firm karty CV enoturystyka wydarzenia czytelnia informator

ďťż
SZKOLENIA DLA FIRM
• Komentowane
  degustacje win

• Degustacje na opak
• Komentowane kolacje
• Indywidualne szkolenia
  winiarskie

• Wyjazdy z winem w tle

KURSY WIEDZY O WINIE
• ENO 1W - info, program
Zgłoś się na kurs
Regulamin ENO1

• ENO 2 - info
Regulamin ENO2/ENO3/ENO4

Archiwum kursĂłw

Numer konta
   bankowego


KURS W PREZENCIE

NAJBLIĹťSZE KURSY PODSTAWOWE
WARSZAWA WARSZAWA
• 14/15 maja 2016 rezerwuj
wolne miejsca: 10
Marek BIEŃCZYK
ROUSSILLON - kurs ENO2
Warszawa, 9.04.2005


Degustacja win Roussillon w kwietniu 2005 miała na celu przedstawienie kilku czołowych producentów tego bardzo dynamicznie rozwijającego się regionu oraz pokazanie kilku możliwych stylów w każdej - białe i czerwone wytrawne, białe i czerwone słodkie - z istotnych w Roussillon kategorii win. Oczywiście nawet wielogodzinne spotkanie (od 10 do 17) i spora jak na jedną degustację ilość win (17) nie może wyczerpać obszernego tematu, jakim stało się od dziesięciu mniej więcej lat winiarstwo Roussillon. Niegdyś znane niemal wyłącznie z win deserowych, na ogół kiepskiej jakości, zdołało wytworzyć całą serię nie tylko interesujących, lecz wręcz wybitnych win, z których kilka zalicza się dziś do francuskiej czołówki.
Ten fakt sam w sobie starczyłby, by uzasadnić decyzję o odrębnej prezentacji win z Roussillon, zbyt często w mym odczuciu łączonych, czy wręcz utożsamianych z winami langwedockimi. Taki wybór wspiera jednak i cała katalońska tradycja kulturowa oraz - last but not least - działania popularyzujące obecność win z Roussillon w Polsce. W istocie mam wrażenie, że jest to region, który bardzo mocno postawił na polskiego odbiorcę i który bardzo wiele czyni dla utrwalenia u nas swego wizerunku. Na ile jednak sięga moja wiedza, żadne z prezentowanych win nie jest jeszcze dostępne w Polsce; tylko jeden z przedstawianych producentów eksportuje do Polski, lecz jedynie wina z niższej półki.

Do degustacji przewidziałem aż 5 białych win wytrawnych. Może to dziwić, zważywszy nieufność, jaką na ogół darzy się białe wina z Roussillon. W istocie, problemem, podobnie jak całego Południa, jest niska kwasowość, bez której nie ma mowy o wielkich winach. Są miejsca w Roussillon, gdzie po prostu nie ma szans na wytworzenie win białych wysokiej klasy. Owszem, wina mogą być bardzo przyjemne, bardzo dobre, lecz pozbawione długości i struktury, którą może dać chłodniejszy klimat. Tym niemniej w ostatnich latach pojawiło się sporo ciekawych win białych. Zawdzięczamy to m.in. takiemu sposobowi prowadzenia winnic (coraz częściej stosuje się zasady biodynamiczne i organiczne), który umożliwia w miarę wczesne zbiory gron przy ich pełnej dojrzałości. Przykładem mogą być wina z Domaine Jo Pithon. Ten młody winiarz, który specjalizuje się w winach białych (czego wytłumaczeniem może być fakt, że wcześniej wytwarzał wina nad Loarą), unika typowych dla Roussillon win przesyconych. Jego Côtes du Roussillon Cuvée Lais 2003 okazała się delikatnym, bardzo stonowanym winem o małej zawartości alkoholu i dobrej kwasowości właśnie w stylu właśnie loarskim. Dobra mineralność, dzięki dużemu udziałowi macabeu także wiele nut kwiatowych - wszystko dalekie od dość słodkich bukietów i smaków tradycyjnych białych win z Roussillon.

Kilka słów o odmianach używanych do produkcji win białych. Wina wytrawne powstają z odmian w większości znanych nam z Langwedocji: grenache blanc (główny szczep w regionie) i jego różowa mutacja używana przede wszystkim w winach słodkich grenache gris, dalej macabeu (rdzenny szczep kataloński, trudny w uprawie, wrażliwy na choroby i późno dojrzewający, ale bardzo wzbogacający kupaże swą intensywnością), tourbat (lub malvoisie du roussillon, szczep sardyński albo kataloński - dysputy trwają - odradzający się po wieloletnim kryzysie, dający wina o mocnym kolorze, ciele, tłuste, z dobrą kwasowością, przypominające nieco wytrawnego furminta), vermentino (rolle), muscat d'alexandrie i muscat a petits grains (głównie w winach słodkich), wreszcie dwie wielkie odmiany uprawiane na niemal całym południu Francji: roussanne i marsanne. Dwie odmiany: muscat i grenache gris nie wchodzą w skład AOC, wina z ich udziałem są klasyfikowane jako vin de pays. AOC wymaga też procentowych proporcji w kompozycjach - wina AOC (oznaczane jako Côtes du Roussillon) są kupażami; jeśli zasady nie są przestrzegane, wina również będą oznaczane jako vin de pays.

Od 2003 przy nadmorskim Banyuls powstała też nowa AOC dla win białych - Collioure (dotychczas obejmująca jedynie wina czerwone). Drugim degustowanym winem było właśnie białe Collioure Argile 2003 z bardzo znanej Domaine de la Rectorie. Wino bardzo krągłe, dość intensywne. Harmonijne, ale mimo o wiele większego udziału grenache (blanc i gris) nie tracące delikatności. Jednak kontrast między grenache a macabeu z poprzedniego wina był uderzający.

Trzecie białe wino, Côtes du Roussillon Vieilles Vignes 2003 z Domaine Gardies, będące kompozycją obu kupaży z domieszką macabeu okazało się bardzo dobrze zrobionym winem, bardziej południowym w stylu od poprzednich, lecz świetnie zrównoważonym, z niezłą jak na ten wyjątkowo gorący rocznik kwasowością. Styl nieco łatwiejszy, wino "środka". Domaine Gardies to obok Domaine Gauby najbardziej w tej chwili uznana posiadłość w Roussillon; tutejsze wina nie wywołują sporów, jak wina takich winiarzy "ekstremalnych" jak Gauby. Zawsze są - o czym przekonaliśmy się po chwili, degustując wina czerwone - znakomicie wyważone, racjonalne, harmonijne.

Spodziewać się można było, że wino czwarte, Vin de Pays Coume Gineste 2002 właśnie z Domaine Gauby, wzbudzi spory. To jedno z najwyżej cenionych i najtrudniej dostępnych białych win nie tylko południowej, lecz i całej Francji.
Nawet podczas wizyty w posiadłości Gauby'ego tym winem nie zostałem poczęstowany, choć na stole pojawiło się roczniki La Muntady, wina (czerwonego) trzykrotnie droższego. Coume Gineste (to nazwa zbocza), czyste grenache gris to wino bardzo, niezwykle wprost delikatne; mogło się wydać nawet nieco neutralne w bukiecie; usta nad wyraz kruche, dla jednych uczestników degustacji finezyjne, dla drugich bezbarwne; wino bardzo długie, lecz nie narzucające się; przypomina niektóre klasowe wina z Pessac-Léognan albo burgundzkie Montrachet od Anne Leflaive. Wymaga w mym odczuciu bardzo uważnej lektury, podobnie jak właśnie niektóre burgundy. Tak jak w muzyce należy zwracać uwagę na nuty ciche, nie tylko głośne. W sumie jednak najbardziej polemiczne wino tej degustacji - obok czerwonego wina od tego samego producenta.

Gauby jest też autorem piątego wina białego, klasyfikowanego jak vin de pays z Domaine Le Soula 2002. Jest to nowa, już bardzo medialna posiadłość założona przez Gauby'ego wraz z przyjaciółmi. Dzięki innemu typowi gleby (dużo granitu) niż w posiadłości rodzinnej, Gauby może uprawiać tu inne odmiany. Ten kupaż wielu szczepów (niecodzienne połączenie sauvignon i grenache z dodatkiem roussanne, marsanne i chenin blanc) okazał się bardzo atrakcyjny i zdecydowanie łatwiejszy niż poprzednia propozycja; wino intensywne, niemal tłuste, z dobrze wtopionym alkoholem. Nie wzbudziło wielkich sporów. Podobało się, ale nie miało subtelności Coume Gineste czy Argile.

Drugą część spotkania wypełniła degustacja ośmiu win czerwonych. Najpierw kilka ogólnych informacji o apelacjach i odmianach. Mamy trzy apelacje dla win wytrawnych: Côtes du Roussillon, Côtes du Roussillon-Villages (bardziej wymagająca od poprzedniej: większą zawartość cukru w gronach, mniejsza wydajność z hektara), i nadmorskie Collioure. Wina z Collioure, apelacji położonej na glebach łupkowych, są najpotężniejsze i na ogół droższe od podstawowych win z Côtes du Roussillon. Ceny win podstawowych to na ogół ok. 6-7€ (w Collioure 9€), win z apelacji Côtes du Roussillon-Villages ok. 9-10€; ale powstaje coraz więcej "supercuvées", dla których nie ma granic: 20-30€ to ich cena "normalna", ale niektóre wzlatują wyżej, a pojedyncze wina-rakiety osiągają poziom bordoskich grands crus classés, to znaczy 100-200€.

Apelacja Côtes du Roussillon-Villages obejmuje 32 gminy z północnej części regionu, graniczącej z Langwedocją. Dotychczas czterem gminom udało się uzyskać status odrębnego village, którego nazwa ma prawo figurować na etykiecie. Ma to głębokie uzasadnienie w typie gleby; w każdym z villages jest ona nieco inna. Zatem wyliczmy je: Caramany (na etykiecie: Côtes du Roussillon-Villages Caramany), przede wszystkim gleby gnejsowe; Latour-de-France, przewaga brunatnych łupków; Lesquerde, dużo gleb granitowych; Tautavel (najbardziej znana), przewaga ziem czerwonych gliniastych na zwartych wapieniach. Można się też spodziewać, że gminy Espira (nadmorskie gleby gliniaste, sprzyjające mourvedre) oraz Estagel wkrótce doszlusują do tego peletonu. W 2004 powstała apelacja Côtes du Roussillon Aspres, skupiająca niewielu producentów.

Dodać można - aby wskazać na dokładność francuskich regulacji - że w apelacjach tych obowiązują bardzo ścisłe wytyczne dotyczące sposobu winifikowania gron carignan. W większości apelacji obowiązuje ściśle określone minimum (60%) maceracji węglowej dla gron carignan, reszta może być winifikowana dowolnie (ten trudny w obróbce szczep łatwo poddaje się owemu zabiegowi, który pozwala uzyskać zeń lekkie, owocowe wina do szybkiego picia, rodzaj śródziemnomorskiego beaujolais).

Wytrawne wina czerwone powstają ze szczepów znanych z Langwedocji i Rodanu: carignan noir, syrah, mourvedre, cinsault, macabeu (odmiana biała, możliwe jest dodawanie niewielkich jej ilości do win czerwonych), lokalnego lladoner pelut, lecz przede wszystkim króla tutejszych odmian - grenache noir. To szczep Południa par excellence, przynoszący mnóstwo ciała, aromatów, słodyczy, także alkoholu. Łatwo się utlenia, stąd jego ogromna rola także w produkcji win słodkich. Zrywany po ukradku jesienią, podczas spaceru po pirenejskich wzgórzach, jest nektarem w ustach, słodyczą słodyczy. Nie ma dużej kwasowości, dlatego najlepiej się udaje w miejscach wyżej położonych. Stare krzewy grenache są dziś jednym z największych skarbów Roussillon. W ostatnich latach powstała moda na jednoodmianowe wina z samego grenache, esencję słońca i Śródziemnomorza. Są to wina wytrawne, lecz graniczące w istocie z nie wzmacnianymi winami słodkimi. Tak czy owak w regularnych kupażach grenache gra decydującą rolę, zwłaszcza w Collioure.

Degustację win czerwonych otworzyło wino najtańsze z całej ósemki i przewidziane jako "najprostsze": Terres Promises 2002 z posiadłości Preceptorie de Centernach (klasyfikowane jako vin de pays, gdyż procentowy udział syrah w kupażu jest zbyt niski). Jest to nowa posiadłość, prowadzona na zasadzie wspólnoty, w której współpracują ze sobą z rzymscy katolicy (rodzina Parcé z mocno obecnej na naszej degustacji Domaine de la Rectorie) z hiszpańskimi anarcho-syndykalistami. Wino stanowiło dobry wstęp do dalszych, bardziej skomplikowanych butelek, choć w finiszu mogło się wydać nieco rozwodnione. Po nim przyszła kolej na dwa Collioure. Ze wspomnianej Domaine de la Rectorie Coume Pascole 2002, wino (grenache, carignan, syrah) przez krytyków uznawano jeśli nie za najlepsze, to jedno z 2-3 najlepszych w apelacji. Wielu degustującym, i niżej podpisanemu w szczególności, podobało się jego wspaniała harmonia i delikatność mimo dość wysokiej zawartości alkoholu. Finezja skrywała nieuniknioną w tym klimacie intensywność, doprawdy bardzo dobre wino w trudnym jak na całe Południe Francji roczniku.
Zupełnie inny charakter miało Collioure z równie znanej posiadłości Mas Blanc. Les Junquets 2001, występujące często w selekcjach najlepszych butelek Roussillon wino oparte na syrah (a nie na najważniejszym w Collioure grenache) należy do owych ambitnych prób (podejmowanych na całym świecie) sprostania rodańskim Côte Rotie czy Hermitage - uchodzącym za modelowe realizacje tej odmiany. Wino jeszcze mocno beczkowe, z dużą klasą, aczkolwiek nie mam pewności, czy zdąży wtopić nuty beczkowe przed osiągnięciem swego apogeum.

Następne wino przyniosło kompletnie odmienne doznania Vieilles Vignes Côtes du Roussillon Villages 2002 od wspomnianego już wcześniej Gérarde'a Gauby, jednej z podpór ruchu biodynamicznego we Francji, uznawanego często za najwybitniejszego winiarza całego Południa w ostatniej dekadzie. Z tym winem nie tylko my mieliśmy kłopoty. W roku 2002 Gauby bardzo istotnie zmienił sposób starzenia wina, zrezygnował z nowych beczek; wino jest niezwykle, wręcz fenomenalnie soczyste, lecz zbija z tropu. Wydaje się, że zostało niejako puszczone samopas, nie czuć w nim wysiłku "rzeźbienia", nadawania formy. Jego degustacja była w moim odczuciu dość niezwykłym doświadczeniem. Mieliśmy do czynienia z winem bez wątpienia skrajnym, o niezwykłej jakości owocu, jednak, mówiąc krótko: dziwnym. Należącym do rzędu tych, które lubi się bardzo lub całkiem odrzuca. Wino z kolejnego rocznika, 2003, które miałem okazję degustować niedawno, było już o wiele bardziej "normalne"; dodam, że parokrotnie spotkałem się z opiniami krytyków typu "nie rozumiem, co Gauby zrobił ze swymi winami w roku 2002".

Dwa wina ze wspomnianej Domaine Gardies były, podobnie jak białe, wzorami równowagi, harmonii i, by raz jeszcze rzec to w cudzysłowiu, "normalności".
Les Falaises Côtes du Roussillon Villages 2002 jest klasycznym kupażem południowym (syrah, greanche, carignan); wino bardzo świeże, w tym stadium pełne porzeczkowych nut, z dobrze wtopionym alkoholem. Chyba jeszcze lepszym winem wydało się nam słynne La Torre Côtes du Roussillon Villages 2002, powstające aż w 80% z mourvedre, co jest w Roussillon rzadkością. Gardies posiada jednak bardzo dobre winnice tej uprawy w nadmorskich okolicach Espira - bliskość morza zawsze sprzyja uprawie mourvedre. Dla wielu osób było to najlepsze wino degustacji.

I dwa ostatnie wina. Z należącej już, jak była mowa, do Gauby'ego i spółki Domaine le Soula 2002 (dziś już głośnej i wysoko ceniącej swe wina, choć wypuściła dopiero dwa roczniki) wino oznaczane jako vin de pays, kupaż odmian południowych z cabernet sauvignon); inna twarz Gauby'ego, łatwiejsza, bardzo atrakcyjna, wino - w porównaniu z Vieilles Vignes - o większym ekstrakcie, obrobione przez beczkę, lecz pełne zbawczej mineralności.

I wreszcie wino jeszcze jednego "kultowego" winiarza, Hervé Biseula z posiadłości Clos des Fées, istniejącej od paru ledwie lat. Biseul, dawniej znany sommelier i dziennikarz, kupił parę lat kilka hektarów w Roussillon (w tym porzuconą samą sobie parcelkę zwaną La Petite Sibérie); kariera medialna jego win jest oszałamiająca. Śladem Biseula (lub mniej więcej w tym samym czasie) ruszyło do Roussillon sporo inwestorów i winiarzy z innych okręgów. Zdołali oni wytworzyć porządne wina, które na fali medialnej popularności regionu bardzo szybko osiągnęły wysokie ceny; nie znaczy to wszak, że są to tylko produkty reklamy, moje w miarę systematyczne degustacje na miejscu pokazały, że, aczkolwiek przesadne, ceny oddają na swój sposób oryginalność i jakość tych win. W Clos des Fées powstaje najdroższe wino Roussillon, La Petite Sibérie - jak nazwa wspomnianego stoku. My piliśmy tańsze (50 euro), lecz równie okrzyczane Le Clos des Fées 2002. Wino, jak wszystkie wina Biseula, hedonistyczne, zmysłowe, sycące, nie przeznaczone do nadmiernie długiego starzenia, z dobrą co prawda kwasowością, lecz w występujące w wadze co najmniej półciężkiej. Jego pełne, uwodzące ciało prowadzi już wprost do wielkiej specjalności Roussillon, jakim są wina słodkie. O nich teraz słów kilka.

Tutejsze wzmacniane wina słodkie, w swych rodzajach są najlepsze we Francji - należy wszak uprzedzić, że supermarketowe butelki Rivesaltes czy Muscat po 2-3€ są karygodne. Białe powstają ze wspomnianych odmian muszkatu (muscat d'alexandrie oraz szlachetniejszego muscat blanc a petits grains) w apelacji Muscat de Rivesaltes (tego rodzaju wina znajdziemy też w Langwedocji w różnych apelacjach ze słowem Muscat w tytule). Winą są tu rocznikowe, nie nadają się do długiego starzenia, ale kilka lat szkody im nie zrobi. Nawet w najlepszym wydaniu nie są to - rzecz mocna z natury rzeczy - wielkie wina, ale mogą sprawić nieco przyjemności.

Bardzo oryginalne są wina słodkie produkowane w apelacjach Rivesaltes, Maury i Banyuls. Najczęściej są to wina czerwone z gron grenache noir i rzadziej carignan; zdarzają się też wina białe - jeśli powstają z gron grenache blanc, muscat i rzadziej malvoisie; w przypadku Rivesaltes ich barwy mogą być, o czym za chwilę - dość ciemne. Regulamin AOC ustala proporcje poszczególnych odmian dla poszczególnych typów i stylów win. A stylów jest kilka; ich cechą wspólną jest technika zatrzymywania fermentacji przez dodanie winiaku, dzięki czemu wina zachowują naturalną słodycz. Proces ten zwany jest mutage (stąd także zbiorczy termin na te wina: vins mutés; inny to vins doux naturels, w skrócie VDN, i takie określenie można znaleźć na etykietach i w przewodnikach). Niekiedy producent chwali się na etykietce tym że wino jest "muté sur grains", co oznacza, że alkohol został dodany w bardzo wczesnej fazie fermentacji, co uchodzi za proceder nieco technicznie trudniejszy, lecz dający lepsze efekty. Technika w sumie jest podobna do stosowanej przy produkcji porto, choć w winach tych jest względnie mało wyczuwalny jest alkohol, który w moim odczuciu często niszczy urok wielu porto. Rivesaltes, Banyuls i Maury są jednym z ukrytych skarbów Francji. Bywają - jeśli są starannie wytworzone - winami wspaniałymi, są jednak bardzo niedoceniane i dlatego dość tanie: młode wina to wydatek 10-15€, a nawet nie należące do rzadkości stare roczniki z lat 70. raczej nie przekraczają 30€. Są alternatywą dla drożejących porto, ale warto je kupować dla samej ich oryginalności.

Słówko o apelacji Maury. Powstają tu czerwone (i niewielka ilość białych, które są jednak bez znaczenia) wina słodkie wzmacniane. W odróżnieniu od Banyuls, gdzie przeważają wina starzone długo w beczce, w Maury robi się przede wszystkim wina w stylu rimage (lub vintage, lub niedawno wprowadzony termin - grenat), to znaczy butelkowane wkrótce po zatrzymaniu fermentacji spirytusem, bez starzenia w beczce lub po bardzo krótkim, najwyżej dwuletnim starzeniu (w tym drugim przypadku na etykiecie może pojawić się termin mise tardive). Są to wina koloru bardzo ciemnego, intensywnie owocowe, z zauważalnymi garbnikami, nadają się jak porto vintage do długiego starzenia w butelce. Za młodu są lepsze do serów (najlepiej pleśniowych) niż deserów. Natomiast inne wina starzone są w starych drewnianych beczkach bądź gąsiorach, często wystawianych na słońce, co przyśpiesza starzenie. Stąd ogólny podział win na nieutlenione i utlenione. W sklepie, gdy poprosimy o dobre maury (czy inne wina słodkie) mogą nas spytać, czy życzymy sobie cuvée oxydative (utlenioną) czy też nie.

W apelacji Rivesaltes (i rzadziej w Banyuls) dla oznaczenia koloru używa się specjalnych określeń. Tuilé to oznaczenie koloru ceglastego (tego rodzaju wina powstają w minimum 50% z grenache noir), ambré (rzadziej paillé) oznaczają wina jasnobursztynowe (do produkcji użyto większej proporcji odmian białych, w tym maksimum 20% muszkatu). W obu przypadkach wina są starzone w kontakcie z powietrzem. Jeśli leżakowały one ponad pięć lat, można je oznaczać określeniem hors d'âge czyli "poza wiekiem" (a może lepiej: "lata mu się nie liczą") Poza tym powstają mocno czerwone w barwie rivesaltes vintage (minimum 75% grenache), starzone bez udziału powietrza.

I parę uwag o Banuyls. Najlepsze wina starzone co najmniej dwa i pół roku w drewnie i zawartością minimum 75% grenache noir mają prawo do nazwy Banyuls Grand Cru. Te wina najbliższe są w stylu porto tawny. Wina starzone w beczkach mogą być rocznikowe, ale mogą także być mieszane jak porto - wtedy na etykietce podany jest wiek najmłodszego składnika, np. 15 ans d'âge dla wina minimum 15-letniego. Najstarsze wina noszą oznaczenie hors d'âge. Istnieje też termin rancio, oznaczający wina starzone tradycyjnym systemem, podobnym do hiszpańskiej solery. Jednak coraz więcej win powstaje w bardziej atrakcyjnym dla dzisiejszego konsumenta nieutlenionym stylu vintage (rimage). Stare, prawdziwe, nie zmodernizowane banyuls (starzone na przykład w gąsiorach wystawionych na słońce) jest klasycznym towarzyszem cygara hawańskiego i kawy, uchodzi też za jedyne wino łączące się harmonijnie z czekoladą. Wina słodkie banyuls, rivesaltes i maury mogą się starzeć latami.

Nasza degustacja objęła 4 wina słodkie. O pierwszym z nich, klasyfikowanym jako ledwie vin de table, a nazywającym się Orientale (znowu nasza ulubiona Domaine de la Rectorie) trudno w istocie powiedzieć, że wyraża istotę dzisiejszych banyulsów. To dziwne wino, którego zaletą dla konesera win słodkich jest to, że do jego produkcji nie użyto wzmacniającego wino alkoholu; innymi słowy jest to vin non muté. Powstaje ze starych krzewów grenache blanc, grenache gris i carignan, rosnących razem. Jego kolor nie jest efektowny, natomiast bukiet i usta są pełne ciekawych nut lukrecjowych. Przypomina w smaku słodsze oloroso, jest to również wino z kategorii: pełna akceptacja bądź pełne odrzucenie. Przyznam, że smakowało mi jednak mniej niż parę miesięcy wcześniej, degustowane na miejscu.

Kolejne wino z dużej spółdzielni Cave de l'Abbé Rous to bodaj najbardziej dziś znany banyuls w stylu vintage. Zwie się on Helyos (2002) i zostało wysoko ocenione przez Parkera, który na ogół do oceny tego rodzaju win się nie spieszy, ale - nie ukrywajmy - przyjaźni się z jego współtwórcą, Alain Reynaud, znanym winiarzem z Saint-Emilion. Wino z pewnością bardzo atrakcyjne, jednak może okazało się nieco zbyt łatwe, gdy zestawione zostało z tradycyjnym banyulsem, wytwarzanym metodą oksydacyjną - Reynal 1994 - uznanym przez większość uczestników za najlepsze wino słodkie tej degustacji.

Obrazu dopełniło jeszcze jedno tradycyjne wino: Rivesaltes Ambré z mniej znanej, lecz bardzo dobrej Domaine L'Heritier. Szczególnością tego wina jest to, że powstaje ono wyłącznie ze szczepu macabeu, co w tej kategorii win jest rzadkością.

W moim odczuciu degustacja win z Roussillon była jedną z ciekawszych, jakie miałem zaszczyt prowadzić w ramach kursów ENO2. Myślę, że można ją określić ze spokojem sumienia jako "The Best of Roussillon" - w kategorii win wytrawnych; w kategorii win słodkich wybrałbym dzisiaj inne wina. Być może w przyszłości uda się zorganizować degustację "Roussillon Part Two", z takimi winami jak wspomniane dzisiaj La Muntada i La Petite Sibérie, z jakimiś bardzo starymi banyulsami czy rivesaltami.

powrót do strony głównej